Huragan "Xynthia", który spustoszył Europę, dotarł już do zachodnich granic Polski. Będzie wiało, ale nie tak mocno jak we Francji, Hiszpanii czy Niemczech. W Tatrach i Sudetach prędkość wiatru może dochodzić do 150 kilometrów na godzinę. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prosi kierowców o zachowanie szczególnej ostrożności podczas jazdy. Bo nie dość, że będzie wiało, to jeszcze ma padać deszcz i deszcz ze śniegiem.

Silny, boczny wiatr utrudnia ruch samolotów na Okęciu. Samoloty lądują od strony Ursynowa, a nie Piaseczna; z kolei ich starty odbywają się w kierunku Ursusa.

Występuje bardzo duże zagrożenie dla budynków, dla całej infrastruktury i drzewostanu. Jeżeli to jest niezbędne, to oczywiście można wychodzić z domu, ale lepiej tego nie robić i zabezpieczyć wszystko, co jest na balkonie - mówi rzecznik wojewody wielkopolskiego Tomasz Sztube.

Na szalejącą nawałnicę najbardziej powinni uważać mieszkańcy północno-zachodniej części Polski. Tam w ciągu dnia wiatr może osiągać w porywach 75 km/h, a to wystarczająca siła, żeby zrzucać rzeczy z balkonów i łamać gałęzie. Nie warto zatem parkować samochodów pod drzewami.

Będzie też padał deszcz. Przelotnie kropi już w pasie: od Szczecina przez Poznań do Legnicy. W ciągu dnia opady przesuwać się będą w kierunku centralnej Polski. Na szczęście po południu siła wiatru się osłabi, ale za to znacznie spadnie temperatura i deszcz zamieni się w opadu śniegu.

Synoptycy ostrzegają przed silnym wiatrem, który nadciąga nad zachodnią część kraju. Wydano już oficjalne ostrzeżenia dla ośmiu województw. Nad morzem wichura może osiągać w porywach prędkość do 90 kilometrów na godzinę. Mocno wiać będzie w nocy i przez cały poniedziałek. czytaj więcej

Już wczoraj wichura dała się we znaki mieszkańcom Podhala. Przez kilka godzin ludzie z Zakopanego i sąsiednich gmin nie mieli prądu, bo wiatr przewrócił drzewo na linie wysokiego napięcia. No bardzo duży wiatr jest, na Kasprowym wieje z prędkością 120 kilometrów na godzinę. To jest dużo. Jak wychodzi, to wieje w twarz strasznie, a przy zjeździe pcha mocno w dół - mówią mieszkańcy Zakopanego.

"Xynthia" w Europie Zachodniej

Ten wiatr to tylko echo szalejącej w weekend w Europie Zachodniej potężnej nawałnicy "Xynthii". Zabójcza pogoda przez cały weekend dawała się we znaki mieszkańcom Belgii, Portugalii, Hiszpanii, Francji i Niemiec. "Xynthia" niosła ze sobą wiatr pędzący z prędkością do 150 kilometrów na godzinę. Zabiła co najmniej 53 osoby. Zostawiła ponad milion domów bez prądu. Po przejściu nawałnicy transport lotniczy, drogowy i kolejowy przez długie godziny usiłowano przywrócić do normy. Rano na lotnisku we Frankfurcie nad Menem odwołano 15 lotów na trasach krajowych i europejskich.

Ostatniej nocy uciekałam z domu. Wydostałam się przez okno w mojej łazience. Czekałam na pomoc uwieszona na betonowym słupie i spędziłam tak razem z moim mężem całą noc. I tam czekaliśmy na ratowników, którzy nas odnaleźli rano - mówi jedna z Niemek.

W wyniku przejścia nad Belgią silnej wichury śmierć poniosła jedna osoba, a kilka zostało lekko rannych. Są też poważne straty materialne. W miejscowości Jodoigne 60-letni mężczyzna został przygnieciony upadającym drzewem, natomiast w Gerpinnes drzewo przywaliło jadące auto, lekko raniąc kierowcę. Całą noc strażacy porządkowali ulice zawalone wyrwanymi z korzeniami drzewami lub konarami. W wielu miejscowościach trzeba było naprawiać instalację elektryczną i sygnalizację świetlną. Dopiero przed południem otwarte zostaną parki i pozamykane wcześniej ze względów bezpieczeństwa niektóre ulice.

We Francji nawałnica zabiła około 50 osób i raniła kilkadziesiąt. Pozrywała trakcje elektryczne, przez co około miliona Francuzów pozostaje bez prądu. Reperowanie linii elektrycznych może potrwać kilka dni.

Jest też lista zaginionych, a na niej prawie 30 nazwisk. Ekipy ratowników nie tracą nadziei na odnalezienie zaginionych. W czasie wielkiego sztormu niektóre nadbrzeżne miejscowości w zachodniej Francji zostały całkowicie zalane. Falochrony niestety okazały się za niskie. Przypominało to atak tsunami - ludzie topili się we własnych domach, inni próbowali się ratować, wchodząc na dachy. Część z nich długo czekało na przylot helikopterów żandarmerii. Paryż zapowiadział, że będzie zabiegał w Brukseli o pomoc dla poszkodowanych z unijnego funduszu solidarnościowego.

Jeśli byłeś świadkiem szkód, jakie wyrządził wiatr, wyślij zdjęcia na Gorącą Linię.