To nie afgańskie wioski były celem ostrzału moździerzowego. To były tylko punkty orientacyjne – bronią się żołnierze, oskarżeni o zbrodnię wojenną w Afganistanie. Reporter RMF FM dotarł do wyjaśnień jednego z aresztowanych szeregowców. Rozmawialiśmy też z żołnierzem, który służył w Afganistanie, gdy doszło do tragedii w Nangar Khel.

Sąd garnizonowy jednak nie rozpatrzy dziś wszystkich zażaleń złożonych przez adwokatów sześciu żołnierzy aresztowanych za akcję w Afganistanie. Rozpatrzone zostały cztery wnioski. W sumie wpłynęło ich osiem, ponieważ jeden z żołnierzy ma dwóch adwokatów. czytaj więcej

Aresztowany żołnierz wyjaśniał, że feralnego dnia strzelali z moździerza na rozkaz swojego dowódcy, plutonowego Tomasza B. Nie widzieli żadnych cywilów, a trzy wioski, o których mowa w oskarżeniu, były tylko punktami orientacyjnymi. Nie były bezpośrednim celem ostrzału.

Ale zdaniem prokuratury żołnierze z premedytacją zaatakowali wioskę i cywilów. Pogląd ten podzielił sąd: w uzasadnieniu o aresztowaniu szeregowca stwierdził, że komandos mógł odmówić wykonania rozkazu.

W dokumentach znaleźliśmy jednak też wątpliwości sędziów: czy naprawdę ten mężczyzna miał zamiar strzelać, by zabić cywila. Jeśli nie udowodni tego prokuratura, obalony zostanie zarzut zbrodni wojennej.

RMF FM dotarł do żołnierza, który służył w Afganistanie w tym samym czasie, gdy doszło tam do tragicznego ostrzału wioski. Posłuchajcie co mówi.