​Po czwartkowych nawałnicach w Łodzi na 5 skrzyżowaniach nadal nie działa sygnalizacja świetlna, a tramwaje kilku linii jeżdżą zmienionymi trasami. Ciągle zamknięty dla zwiedzających jest Ogród Botaniczny, natomiast w zoo zdołano uporać się z wiatrołomami i jest już otwarte.

Łódzkie zoo po nawałnicy /Aneta Łuczkowska /RMF FM

Straty wyniosą kilkaset złotych - mówi wiceprezes łódzkiego Ogrodu Zoologicznego Tomasz Jóźwik. To są uszkodzenia ogrodzeń i klatek. Straty będziemy liczyć również w drzewostanie. Faktyczną stratą jest brak dochodu z biletów wstępu do zoo, gdy ogród był zamknięty. Jednak zdecydowaliśmy o zamknięciu zoo, bo bezpieczeństwo zwiedzających było dla nas najważniejsze - podkreślił. 

W czasie burzy jeden z konarów upadł tak nieszczęśliwie, że uszkodził wolierę dla ptaków, ale zostanie ona zrekonstruowana. Na szczęście żadne z naszych zwierząt nie ucierpiało w nawałnicach - zaznacza Jóźwik

Nie widzieliśmy też, aby któreś ze zwierząt wystraszyło się gwałtowną burzą i miało w związku z tym problemy zdrowotne już po przejściu nawałnicy. Alejki, którymi poruszają się zwiedzający, już oczyściliśmy z wiatrołomów i gałęzi potencjalnie zagrażających ludziom - dodaje. 

Powalone drzewa nadal leżą na terenach zielonych ogrodu zoologicznego, ale nie mają one wpływu na bezpieczeństwo odwiedzających zoo.

(ph)