158 repatriantów z Mariupola i Donbasu zamieszkało już w ośrodku w Rybakach w woj. warmińsko-mazurskim. Przez sześć miesięcy będzie to ich tymczasowy dom.

W tym ośrodku mieszkają repatrianci /Piotr Bułakowski /RMF FM

Tutaj jest cisza i spokój - te słowa najczęściej wypowiadane są z ust repatriantów, którzy wczoraj wieczorem przylecieli do Polski. W nocy dotarli do ośrodka Caritasu w Rybakach niedaleko Olsztynka, gdzie spędzą sześć miesięcy. Mamy grupę 158 osób. Większość przyleciała samolotami, osiem osób dojechało do nas pociągiem. Bardzo dużo jest dzieci, w tym też tych w wieku przedszkolnym - powiedział naszemu reporterowi ks. Piotr Hartkiewicz, dyrektor ośrodka w Rybakach.

Najtrudniejsze są pierwsze dni, dużo trzeba się dowiedzieć, wychodzą różne sprawy organizacyjne, zapisy dzieci na zajęcia, ułożenie sobie grafiku - mówi Stanisław, który w styczniu przyjechał do Polski z pierwszą grupą repatriantów, a teraz pracuje właśnie w ośrodku w Rybakach. Na pytanie o Polskę odpowiada nowym mieszkańcom ośrodka, że to wspaniały kraj, bo przyjął jego i brata. Pan Stanisław zna język polski, więc pomaga w tłumaczeniu.

Tak wygląda dzień repatrianta w Rybakach

Punktualnie o ósmej na stołówce wydawane jest śniadanie. Po pierwszej w nocy kucharki przygotowały zupę mleczną, sery, szynki, jogurty i kiełbaski. Na obiad będzie schabowy i rosół. Staramy się przygotowywać im polskie potrawy, ale z doświadczenia wiemy już, że repatrianci będą też chcieli na przykład barszcz - mówią kucharki.

Najbliższe dni to przede wszystkim spotkania. Z władzami ośrodka, urzędnikami oraz lekarzami. Musimy też pamiętać o relaksie. Te osoby wróciły z terenów objętych wojną, więc trzeba zadbać o ich psychikę. Planujemy m.in. wyjście na basen – mówi ks. Hartkiewicz.

W ośrodku w Rybakach jest sześćdziesięcioro dzieci w różnym wieku. Te najmłodsze mogą korzystać z "Klubu Malucha". Przedszkolanki przez kilka godzin dziennie będą zajmowały się dziećmi. Przewidzieliśmy gry i zabawy. Musimy stworzyć im dobry klimat, aby poczuły się u nas jak u siebie, aby czuły się bezpiecznie - powiedziała naszemu reporterowi Teresa Jeżewska, przedszkolanka.

Repatrianci w Rybakach spędzą sześć miesięcy. Przez ten czas będą uczyli się języka polskiego, zalegalizują swój pobyt w Polsce. 

(mpw)