Wciąż nieznane są przyczyny środowej katastrofy wojskowego samolotu. Wiadomo jednak, że tego wieczoru główny system naprowadzania na pas lotniska w Mirosławcu nie działał. Rzecznik Sił Powietrznych podpułkownik Wiesław Grzegorzewski przyznaje, że samolot, podchodząc do lądowania za pierwszym razem, korzystał z innego systemu, który mógł również zawieść.

Wojskowy samolot CASA z oficerami wracającymi z konferencji "Bezpieczeństwo lotów" rozbił się w środę po godz. 19 kilometr od lotniska w Mirosławcu. Zginęło 16 pasażerów i 4 członków załogi. Wśród ofiar są wysocy rangą oficerowie polskich Sił Powietrznych. Na miejscu katastrofy... czytaj więcej

System ILS nie działał tego dnia i pilot Casy wykonywał lot według radaru precyzyjnego podejścia zbliżania. Podczas pierwszego podejścia nie zgłosił komendy „Pas widzę” i zgodnie z procedurą wykonał okrążenie i kolejne podejście z włączonym systemem oświetlenia „Calvert” i pilot zameldował „Pas widzę” - wyjaśnił Grzegorzewski. Taki meldunek oznacza, że odtąd pilot samodzielnie sprowadza maszynę na pas. Posłuchaj:

CASA C-295 M nie dotarła jednak do pasa lotniska w Mirosławcu. Runęła kilkaset metrów wcześniej.