Nikt nie ochraniał tężni solankowej nad Zalewem Nowohuckim w Krakowie w nocy, kiedy wybuchł tam pożar - a zobowiązana była do tego firma budowlana. Tężnia, która miała zostać otwarta na początku czerwca, doszczętnie spłonęła. Śledztwo w tej sprawie wszczęła krakowska prokuratura.

Jak ustalił reporter RMF FM Marek Wiosło, zgodnie z umową obiekt powinna ochraniać firma budowlana, ale ze wstępnych informacji wynika, że w nocy, kiedy wybuchł pożar, nie było tam jej pracowników. W okolicy nie ma także żadnego monitoringu.

Pożar magazynu z chemikaliami w Żywcu: Specjaliści próbują ustalić, jak do niego doszło

Policja i prokuratura zajęły się sprawą nocnego pożaru magazynu z chemikaliami w Żywcu. Strażacy przez całą noc walczyli z ogniem, który późnym wieczorem opanował teren rozlewni rozpuszczalników. W czasie akcji gaśniczej do studzienek burzowych i dalej do rzeki Soły przedostała się woda użyta... czytaj więcej

Miasto będzie się teraz starało o ewentualne odszkodowanie z ubezpieczenia. Straty śledczy oszacowali na milion złotych.

Śledztwo prowadzone jest w sprawie sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach - poinformował prok. Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Kodeks karny przewiduje za to przestępstwo od roku do 10 lat więzienia.

Prok. Hnatko podał również, że "ze wstępnych ustaleń biegłego wynika, że do pożaru mogło dojść w wyniku działania osób trzecich".

Dokładna przyczyna pożaru zostanie jednak ustalona w toku śledztwa w wyniku ekspertyzy biegłych.

Tężnia zostanie odbudowana

Pożar, przypomnijmy, wybuchł tuż po północy, ogień szybko obejmował zbudowaną z drzewa modrzewiowego konstrukcję.

Ze względu na to, że konstrukcja tężni była wypełniona tarniną, ogień szybko się rozprzestrzeniał, a promieniowanie cieplne było tak duże, że w koparce i samochodzie, które stały około 20 metrów od tężni, stopiły się elementy plastikowe - relacjonował kapitan Bogusław Szydło z małopolskiej Państwowej Straży Pożarnej.

Gaszenie pożaru trwało około dwóch godzin, w akcji uczestniczyło sześć zastępów straży.

Władze Krakowa zapowiedziały odbudowanie tężni.

Jeśli cześć podziemna, zawierająca zbiorniki na solankę, nie została uszkodzona i w miarę szybko przystąpimy do prac, to mamy nadzieję, że we wrześniu uda się uruchomić tężnię - mówił dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej Piotr Kempf.

Pierwsza krakowska tężnia solankowa budowana była w ramach rewitalizacji Zalewu Nowohuckiego. Jak podawał magistrat, godzinny spacer przy tężni solankowej to dawka jodu, która odpowiada trzem dniom spędzonym nad morzem. Tak wzbogacone powietrze jest szczególnie wskazane dla osób w czasie rekonwalescencji po ostrej chorobie, dla palaczy, osób pracujących w znacznym zapyleniu i wysokiej temperaturze oraz pracujących głosem.

W Polsce tężnie solankowe znajdują się m.in. w Ciechocinku, Rabce, Konstancinie-Jeziornie i w Wieliczce.

(e)