​Micheil Saakaszwili zażądał wsparcia Unii Europejskiej, a zwłaszcza kanclerz Angeli Merkel w konflikcie z prezydentem Ukrainy. "Petro Poroszenko niszczy swój kraj" - powiedział były prezydent Gruzji niemieckiemu dziennikowi "Bild" (wydanie wtorkowe). "On (Poroszenko) chce mnie usunąć, ponieważ piętnuję korupcję (...). Jeśli w końcu Unia Europejska i przede wszystkim kanclerz Angela Merkel nie podejmą jakiś działań, to Ukraina rozpadnie się" - stwierdził Saakaszwili. Tymczasem, jak informują ukraińskie media, ukraińska prokuratura generalna jest zaskoczona decyzją służb granicznych tego kraju o wydaleniu Saakaszwilego z kraju.

Micheil Saakaszwili /SERGEY DOLZHENKO /PAP/EPA

Micheil Saakaszwili został w poniedziałek zatrzymany w Kijowie i odesłany do Polski, gdyż z tego kraju przybył na Ukrainę.

O zatrzymaniu Saakaszwilego, byłego prezydenta Gruzji, a dziś szefa opozycyjnej ukraińskiej partii Ruch Nowych Sił poinformowali jego najbliżsi współpracownicy. Jako pierwszy wiadomość o zatrzymaniu przekazał pochodzący z Gruzji były zastępca prokuratora generalnego Ukrainy Dawid Sakwarelidze. Pod wpisem umieścił krótki film, na którym widać wnętrze restauracji i ludzi w mundurach polowych, rzucających na podłogę osoby cywilne.

Na stronie Saakaszwilego na Facebooku pojawił się następnie komunikat, w którym podano, że został on zatrzymany obok biura Ruchu Nowych Sił w Kijowie przez "nieznanych ludzi w kominiarkach", którzy wywieźli go w niewiadomym kierunku trzema busami marki Volkswagen. Później Straż Graniczna Ukrainy poinformowała, że Saakaszwili został odesłany do Polski, skąd wjechał na Ukrainę.

Zostałem bardzo dobrze przyjęty przez polską stronę - powiedział były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili w specjalnej rozmowie z reporterem RMF FM Patrykiem Michalskim. Zapowiedział też, że we wtorek wyda oświadczenie. Kocham Polskę, ale walczę w Gruzji i na Ukrainie - podkreślił.

To, co wydarzyło się po stronie ukraińskiej było absolutnie skandaliczne. To było nielegalne porwanie- ocenił po wylądowaniu w Warszawie Micheil Saakaszwili. Polacy zachowali się bardzo dobrze. Jestem bardzo wdzięczny - dodał. 

Ukraińska prokuratura generalna jest zaskoczona decyzją służb granicznych

Ukraińska prokuratura generalna jest zaskoczona decyzją służb granicznych tego kraju o wydaleniu byłego prezydenta Gruzji Michaiła Saakaszwilego do Polski - informują ukraińskie media. 

Rzeczniczka prokuratury generalnej Larisa Sargan, w wywiadzie dla agencji UNIAN, podkreśliła, że na Ukrainie prowadzone jest śledztwo przeciwko Saakaszwilemu. Co więcej - dziś miał zeznawać jako świadek w postępowaniu dotyczącym masakry na kijowskim Majdanie sprzed 4 lat.

Służby graniczne nie konsultowały z nami wydalenia Saakaszwilego - powiedziała Sargan. Zapewniła, że śledztwa będą kontynuowane - dziś ma zapaść decyzja w jaki sposób, skoro polityka nie ma już na Ukrainie. 


W poniedziałek 5 lutego sąd apelacyjny w Kijowie odrzucił wniosek o ochronę przed możliwą ekstradycją Saakaszwilego, jednak jego obrona zapowiedziała odwołanie. Prokurator generalny Jurij Łucenko mówił wtedy, że trwają procedury sądowe, które mają doprowadzić do wydalenia Saakaszwilego za granicę.

Ekstradycji polityka, który jest poważnie skonfliktowany z Poroszenką, domaga się Gruzja. Ukraiński szef państwa w 2015 roku nadał Saakaszwilemu ukraińskie obywatelstwo i mianował go gubernatorem obwodu odeskiego. Jednak w 2016 roku były prezydent Gruzji ustąpił z tego stanowiska, oskarżając Poroszenkę o popieranie klanów korupcyjnych. Latem 2017 roku Poroszenko pozbawił Saakaszwilego obywatelstwa Ukrainy. Mimo to były gruziński prezydent nielegalnie wrócił na Ukrainę we wrześniu 2017 roku. Przyjechał tu z Polski, nielegalnie przekraczając granicę Ukrainy. 

Na początku grudnia Saakaszwili został zatrzymany, jednak szybko wypuszczono go na wolność. Obecnie Saakaszwili wzywa do rozpisania na Ukrainie przedterminowych wyborów parlamentarnych i domaga się impeachmentu Poroszenki.

Na Ukrainie wobec Saakaszwilego toczy się postępowanie w sprawie przyjmowania pieniędzy od otoczenia obalonego w 2014 roku prezydenta Wiktora Janukowycza. Polityk miał otrzymać pół miliona dolarów na organizację protestów antyrządowych na Ukrainie. 

(ph)