Gdyby nastąpiło zerwanie szczytu, Unia Europejska stanęłaby w miejscu – tak zawarcie kompromisu w Brukseli komentuje dla RMF FM były minister spraw zagranicznych Stefan Meller.

Wypracowany kompromis to utrzymanie nicejskiego systemu głosowania w Radzie Unii do 2014 roku. Przez kolejne trzy lata obowiązywałby mieszany system przejściowy, a od 2017 system podwójnej większości, ale z zabezpieczeniem wpływu mniejszych krajów na decyzje Unii Europejskiej.

Nicejski system głosowania będzie obowiązywał do 2014 roku, potem zostanie wprowadzona zasada "podwójnej większości" i "system zabezpieczający" wpływ mniejszych krajów na decyzje UE. Takim kompromisem zakończył się szczyt w Brukseli. czytaj więcej

Unia będzie się posuwała wolniej. Ale w takiej sytuacji lepiej spieszyć się powoli niż miałoby dojść do dramatu zerwania szczytu i takiej cichej wojny domowej wewnątrz Unii - komentuje Meller.

Były szef MSZ mówi, że na spotkaniach liderów państwa rzadko zdarza się, by jeden z przywódców dzwonił do kraju po instrukcje (media informują, że prezydent Kaczyński kilka razy dziennie dzwonił po konsultacje do premiera Kaczyńskiego). Ale zaraz dodaje: Normalnie tak nie bywa, ale też i normalnie nie zdarza się, by „zarząd” kraju działał trochę jak rodzinne przedsiębiorstwo. W tej sytuacji dwóch głownych udziałowców się kontaktuje. Być może zbyt ostentacyjnie dla świata zewnętrznego - mówi Meller.

Włoska „La Republica” pisze o zwycięstwie "złego bliźniaka" -

i dodaje, że premier Kaczyńsk prowadził za rękę swego brata prezydenta. "Ciągnął za sznurek do końca, prowadząc negocjacje na odległość ze swej stolicy jak wyniosły i najwyższy władca" podkreśla włoski dziennik.