Policja z Zabrza wyjaśnia okoliczności zagadkowej śmierci w kominie elektrociepłowni. Pracownicy zakładu odnaleźli tam w czwartek ludzkie szczątki. Zostały one już wyciągnięte, teraz będą poddane specjalistycznym badaniom. Nie wiadomo jak długo zwłoki znajdowały się w kominie. Nie był on używany od kilkunastu lat.

Elektrociepłownia w Zabrzu /Andrzej Grygiel /PAP

Ludzkie szczątki znaleźli pracownicy, którzy mieli przeczyścić kanał wentylacyjny. Zjechali na linach w głąb 200-metrowego komina i na wysokości ok. 6 metrów nad ziemią, w niewielkim lejku, dokonali makabrycznego odkrycia. Szczątki były częściowo przysypane kominowymi pyłami - mówi Agnieszka Żyłka z policji w Zabrzu.

Komin czyszczony był ostatnio kilkanaście lat temu. Nie wiadomo czy odnalezione zwłoki należą do kobiety czy mężczyzny. Na miejscu sprawę próbuje wyjaśnić policja i prokuratura. Śledczy ustalają czy doszło do nieszczęśliwego wypadku. Wstępne analizy wskazują, że ofiara mogła spaść z dużej wysokości.

W akcję zaangażowano techników kryminalistycznych, patologa i specjalistę medycyny sądowej. Wykonane zostaną m.in. badania DNA.


(dp)