Antywojenne protesty powitały prezydenta George’a Busha w Londynie. Manifestanci już od świtu gromadzili się przed pałacem Buckingham, gdzie zamieszkał amerykański przywódca. Ale jak na razie demonstrantom nie udało się zakłócić wizyty Busha.

W telewizji ceremonia powitania George’a Busha wyglądało imponująco. W rzeczywistości jednak przed siedzibą brytyjskiej królowej zebrała się jedynie garstka gapiów. Gdy pancerna limuzyna prezydenta ruszyła w kierunku Whitehall, gdzie w sali bankietowej Bush miał wygłosić przemówienie, witały ją jedynie flagi zawieszone na latarniach.

W wystąpieniu Busha nie było żadnych rewelacji; prezydent zapowiedział, że nie ustanie w zabiegach o wprowadzenie demokracji w Iraku i w całym regionie Środkowego Wschodu. Największym zagrożeniem dla światowego pokoju jest broń masowego rażenia w rękach terrorystów - mówił. Nie możemy udawać, że niebezpieczeństwo to nie istnieje.

Mimo głośnej krytyki wojny w Iraku, sojusznicy mówią jednym głosem. George W. Bush, przemawiając w londyńskim Whitehall Palce, bronił decyzji o ataku. Wielokrotnie podkreślał walory sojuszu łączącego Amerykę i Wielką Brytanię. czytaj więcej

Zebrani usłyszeli także, że amerykańska armia nie wycofa się przedwcześnie z Iraku, gdyż nie „wyzwoliła jeszcze 25 mln Irakijczyków; nie zniknie jak banda złoczyńców” – tłumaczył amerykański przywódca.

Bush wspomniał także o konflikcie izraelsko-palestyńskim, a także o roli, jaką we współczesnym świecie mają takie organizacje jak ONZ i NATO.

Komentatorzy zauważają, że pierwszy dzień wizyty w wielkiej Brytania prezydenta USA przeszedł bez zakłóceń, jednocześnie dodają, że być może jest to cisza przed burzą, czyli potężną antywojenną demonstracją. Ulicami Londynu ma przejść około stu tysięcy ludzi, by zaprotestować przeciw konfliktowi w Iraku. Policja będzie miała pełne ręce roboty.

Dziś jedynie urządzono happening na Placu Trafalgar, który w zamyśle organizatorów był alternatywą dla pełnej pompy oficjalnej uroczystości. Tłum pozdrawiał sobowtóry Busha i Elżbiety II, umieszczone w konnym powozie, jadącym na czele pochodu. Niektórzy uczestnicy pochodu, w przebraniu inspektorów rozbrojeniowych ONZ, nieśli wycięte z kartonu pociski nuklearne. Była to aluzja do domniemanej irackiej broni masowego rażenia, której w Iraku nie znaleziono.

23:55