Prokuratura nie chce ziemi Andrzeja Leppera. Wcześniej odrzuciła propozycję przyjęcia traktora jako poręczenia majątkowego. Były poseł miał do poniedziałku wpłacić 50 tys. zł. kaucji by uniknąć aresztu. Najwyraźniej nie ma gotówki, więc pozostaje mu jedynie znalezienie osoby zaufania publicznego, która za niego poręczy.

Lepper dał traktor zamiast kaucji

W ciągu dwóch dni łódzka prokuratura zdecyduje, czy weźmie traktor Andrzeja Leppera. Były poseł zaproponował ciągnik zamiast 50 tys. zł poręczenia majątkowego, które miał wpłacić. W zeszłym tygodniu prokuratura postawiła liderowi Samoobrony dwa zarzuty w seksaferze. Grozi mu do 8 lat więzienia. czytaj więcej

Lider Samoobrony nie może zastawić ciągnika jako poręczenia majątkowego, bo kupił go na kredyt, którego jeszcze nie spłacił - dowiedział się "Dziennik". Faktycznie ciągnik Ursus jest już obciążony zastawem i dlatego nie może stanowić podstawy do złożenia go jako zabezpieczenia tego poręczenia majątkowego - mówi gazecie Robert Dzięciołowicz, jeden z obrońców Leppera. Wniosek w sprawie traktora zostanie cofnięty, a Lepper zaproponuje pod zastaw swoje gospodarstwo.

Śledczy zastosowali wobec Andrzeja Leppera poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł. W ubiegłym tygodniu szef Samoobrony został przesłuchany w łódzkiej prokuraturze w charakterze podejrzanego. Postawiono mu dwa zarzuty: wykorzystywania seksualnego Anety Krawczyk i usiłowania doprowadzenia do współżycia działaczki młodzieżówki partyjnej z Lublina.

Lepper nie przyznał się do winy. Lider Samoobrony jest piątą osobą, której przedstawiono zarzuty w tej sprawie. Pozostali to: Jacek P, były działacz Samoobrony z Myślenic Franciszek I., były działacz tej partii z Tomaszowa Mazowieckiego Paweł G. oraz Stanisław Ł., który trafił do aresztu. Na tym ostatnim ciąży w sumie siedem zarzutów.