Do końca tygodnia do trwającego od 2 października protestu głodowego lekarzy rezydentów dołączą medycy w Łodzi, Gdańsku, Krakowie i Lesznie. Protestujący domagają się m.in. większych nakładów na służbę zdrowia i podwyżek. Część z nich prowadzi głodówkę w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie, kilka osób - w Szczecinie.

Nie chcemy jeszcze mówić o strajku ogólnopolskim, wiedząc, że taki strajk to potencjalnie również odejście od łóżek pacjentów, a nam zależy przede wszystkim na tym, żeby pacjenci nie ucierpieli na tym proteście - zapewniał na środowej konferencji prasowej wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Łukasz Jankowski.

Na stole cały czas pozostaje nasza propozycja złożona w sobotę w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - podkreślił.

Ile zarabiają lekarze stażyści? Resort chce podnieść płace

MZ opublikowało projekt rozporządzenia regulującego wzrost wynagrodzeń lekarzy stażystów w najbliższych latach. Zmienią się także ramowe programy stażu podyplomowego lekarzy - zwiększono nacisk na nauczanie treści związanych z medycyną rodzinną. czytaj więcej

Protestujący domagają się wzrostu nakładów na służbę zdrowia do 6,8 procent PKB w trzy lata. Chcą, by lekarz rezydent zarabiał 1,05 średniej krajowej. Postulują też renegocjację przepisów ustawy regulującej minimalne wynagrodzenia pracowników medycznych.

Jesteśmy w każdej chwili otwarci na dialog i zmęczeni czekamy na propozycję tego dialogu, na którą odpowiemy natychmiast, gdy tylko się pojawi - stwierdził Jankowski.

Wcześniej rezydenci odmówili udziału w pracach zespołu ds. systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, przyszłości kadr medycznych i sposobu ich wynagradzania, który w poniedziałek powołał minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Jankowski dopytywany, czy protestujący pojawią się na zaplanowanym na piątek pierwszym posiedzeniu zespołu, odpowiedział: Wielokrotnie deklarowaliśmy, że naszym celem, zadaniem jest 6,8 procent PKB. Nie widzimy możliwości w tym zespole, w takim kształcie, w jakim on jest powołany, aby ten cel, wypracowanie takiego porozumienia czy wypracowanie drogi dojścia do 6,8 procent PKB był realny.

Dodał, że protestujący mogliby uczestniczyć w pracach zespołu złożonego z ekspertów, przedstawicieli Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Zdrowia i przedstawicieli KPRM. W mniejszym składzie, bardzo merytoryczny zespół - na taki zespół byśmy się zgodzili. Ten, który powstał, dla nas w tej chwili jest nie do zaakceptowania - oświadczył.

(e)