Dopiero po zapoznaniu się z aktami sprawy prezydent Kwaśniewski zdecyduje o ewentualnym ułaskawieniu byłego wiceszefa MSWiA Zbigniewa Sobotki. Zwracam się do ministra sprawiedliwości o dokumenty, a jego obowiązkiem jest te dokumenty przedstawić - mówi Kwaśniewski.

Zdaniem prezydenta, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie może zwlekać z przekazaniem dokumentów: Minister Ziobro nie może utrudniać konstytucyjnych działań prezydenta, decyzje o ewentualnym ułaskawieniu Sobotki podejmę po zapoznaniu się z aktami sprawy - powiedział prezydent Kwaśniewski, który przebywa z oficjalną wizytą w Wiedniu.

Sąd prześle ministrowi sprawiedliwości akta w sprawie „przecieku starachowickiego” niezależnie od tego, czy będzie pisemne uzasadnienie wyroku. Z odpowiednim wnioskiem wystąpił prezydent. Czy skazany na 3,5 roku więzienia Zbigniew Sobotka zostanie ułaskawiony? czytaj więcej

Ziobro może jednak głowie państwa nieco pokrzyżować szyki i grać na zwłokę. Ale naraża się tym samym na krytykę. Mielibyśmy jednak obstrukcję ze strony prokuratora generalnego, co też nie byłoby dobre - oceniał w Kontrwywiadzie Kamila Durczoka profesor Zbigniew Hołda z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Minister Ziobro nie podjął jeszcze decyzji, ponieważ na jego biurku nie ma jeszcze akt sprawy. Powinny się tam znaleźć w ciągu kilku najbliższych dni. Pojawiają się głosy prawników, że obowiązkiem ministra jest niezwłoczne przesłanie tych akt prezydentowi. Dzisiejsze oświadczenie Kwaśniewskiego zmienia nieco postać rzeczy.

Ziobro musi się bić z myślami, bo z jednej strony ma do wyboru lojalność wobec własnej formacji politycznej - z ust prominentnych polityków PiS padają słowa, że sprawę należałoby opóźnić, bo ułaskawienie Sobotki nie służy interesom RP. Z drugiej strony, grając na czas, jako pierwszy strażnik standardów prawa naraża się na krytykę i na utratę zaufania publicznego.