Klub Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta Gdańska złożył podczas sesji Rady wniosek o odebranie tytułu honorowego obywatela miasta ks. prałatowi Henrykowi Jankowskiemu. W ubiegłym tygodniu w "Dużym Formacie" pojawił się materiał oskarżający zmarłego w 2010 r. duchownego o molestowanie dzieci.

Wniosek złożył szef szef klubu radnych Koalicji Obywatelskiej, Piotr Borawski, Jak mówił, zrobił to w imieniu klubu. Klub jest zgodny co do nieuchronności tego procesu - tłumaczył. Niektórzy mają wątpliwości co do tempa prac. Większość klubu mówi o tym, żeby to zrobić dzisiaj - przyznał. 

Kacper Płażyński, szef klubu Radnych PiS stwierdził, że sprawa jest poważna i wymaga odpowiedniego, merytorycznego potraktowania. Dlatego jego zdaniem byłoby lepiej, by wniosek był głosowany na sesji w styczniu. Będziemy do tego czasu na pewno znać dużo więcej faktów. Nie wiem, czy pośpiech jest najlepszym doradcą - zauważył. Ostatecznie przegłosowano, że radni zajmą się tym wnioskiem w styczniu. 

Klub KO w 34-osobowej Radzie Miasta Gdańska ma 16 radnych. 6 radnych należy do bezpartyjnego komitetu "Wszystko dla Gdańska" prezydenta Pawła Adamowicza. 12 radnych ma Prawo i Sprawiedliwość.

Bulwersująca historia kapelana "Solidarności"

W ubiegłym tygodniu w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan "Solidarności", wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku Henryk Jankowski został oskarżany m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.

Gdańska kuria metropolitalna oświadczyła, że w ciągu ostatnich 10 lat nie otrzymała żadnych doniesień, które miałyby potwierdzać zarzuty wobec ks. Henryka Jankowskiego o wykorzystywanie seksualne nieletnich.
"W związku z artykułem dotyczącym śp. ks. prałata Henryka Jankowskiego (zm. w roku 2010), opublikowanym w "Dużym Formacie" oraz z komentarzami i trwającą dyskusją medialną, informujemy, że do kurii metropolitalnej gdańskiej na przestrzeni ostatnich 10 lat (2008-2018) nie wpłynęły żadne doniesienia potwierdzające zarzuty podnoszone w mediach" - głosi fragment oświadczenia przesłanego mediom. Dokument podpisał kanclerz kurii ks. Rafał Dettlaff. Cały komunikat można przeczytać tutaj. 

W nocy ze środy na czwartek gdański pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego został oblany czerwoną farbą. Policja próbuje ustalić, kto to zrobił. 




W piątek wieczorem pod gdańskim pomnikiem ks. Henryka Jankowskiego odbył się protest przeciwko honorowaniu duchownego. Do postaci kapłana manifestujący przymocowali deskę z napisem "Pomnik hańby Kościoła katolickiego". Wzięło w nim udział około stu osób. Wiele z nich przyniosło kartonowe transparenty, z których część ustawiono pod pomnikiem przedstawiającym postać zmarłego w 2010 r. kapelana "Solidarności". Były na nich m.in. napisy: "Piekło istnieje na ziemi", "Na to nie ma przedawnienia", "Utrzymujesz księdza pedofila - dajesz mu na tacy", "Co się u was dzieje, kuria twoja mać" czy "Pomniki dla ofiar, nie dla kotów".

Zmarły w 2010 r. ksiądz Henryk Jankowski był blisko związany z "Solidarnością" i z opozycją antykomunistyczną w PRL. Pomnik kapelana "Solidarności" został odsłonięty 31 sierpnia 2012 r. w rocznicę podpisania porozumień sierpniowych. Odlany z brązu monument stanął na skwerze ks. Jankowskiego przy ul. Stolarskiej w Gdańsku, niedaleko parafii św. Brygidy.

Adamowicz: Nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla tego pomnika

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podczas ubiegłotygodniowej konferencji prasowej był pytany o opinię dotyczącą pomnika ks. Henryka Jankowskiego. Myślę, że nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla tego pomnika, tylko niech to się odbywa z poszanowaniem procedur, kultury. Gdańsk, to jest Gdańsk, i tutaj powinniśmy to robić w sposób wyważony i - na ile się da - w poszanowaniu pewnych reguł - tłumaczył. Wyjaśnił, że "jako przestrzeń publiczną definiuje przestrzeń, która nie jest prywatna, czyli jest ogólnodostępna". Pamiętajcie, że miasto Gdańsk nie jest właścicielem samego pomnika. Właścicielem jest społeczny komitet budowy, na którego czele stał przewodniczący zarządu regionu "S" pan (Krzysztof) Dośla. W związku z tym oni będą musieli zdecydować, gdzie ten pomnik by stanął w przestrzeni prywatnej, na przykład kościelnej, ale to już należy do nich - dodał.

Zdaniem Adamowicza "docelowo ten pomnik z tego miejsca zniknie, będzie przeniesiony". Tylko niech się to odbędzie (...) nie w kategoriach burzenia, tylko w kategoriach relokacji - dodał Adamowicz.


Opracowanie: