Uniewinnienie to słuszny wyrok – tak obrona Krzysztofa Piesiewicza skomentowała orzeczenie stołecznego sądu, który uniewinnił byłego senatora od zarzutów posiadania narkotyków i nakłaniania do ich zażywania. Prokuratura zapowiada apelację.

Znany adwokat, były senator Krzysztof Piesiewicz został uniewinniony od zarzutu posiadania narkotyków i nakłaniania innych osób do ich zażywania. Takim wyrokiem zakończył się niejawny proces Piesiewicza, który trwał od października 2012 roku przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Żoliborza. czytaj więcej

Piesiewicz został uniewinniony od siedmiu zarzutów, dotyczących posiadania w 2008 roku narkotyków i nakłaniania do ich zażywania kobiet, które go szantażowały. Kobiety zostały już wcześniej skazane za szantaż na 1,5 roku więzienia.

Dzisiejszy wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Żoliborza jest nieprawomocny. Sędzia Iwona Strączyńska utajniła jego ustne uzasadnienie - jawna była tylko sama sentencja wyroku. Również cały proces był niejawny.

To prawidłowy wyrok - ocenił obrońca Piesiewicza, mec. Krzysztof Stępiński. Na pytanie, na jakiej podstawie prokuratura uznała, że białym proszkiem widocznym na głośnym filmie zrobionym przez szantażystów, jest kokaina, odpowiedział tylko: Bóg jeden wie. Dodał, że prokuratora nie powinna w ogóle formułować aktu oskarżenia w tej sprawie.

Sam Piesiewicz nie przyszedł na ogłoszenie wyroku. Jego życie legło w gruzach - podkreślił mec. Stępiński.

Prokuratura zapowiedziała już złożenie apelacji. Sąd dokonał odmiennej oceny dowodów - nie stwierdził, że zostały one zgromadzone w sposób bezprawny. Sąd ma po prostu inną ich ocenę - powiedział dziennikarzom prok. Józef Gacek. Jego zdaniem, ustalenie, że białym proszkiem widocznym na filmie była kokaina, to "logiczny wniosek wynikający z analizy materiałów".

Skandal wybuchł cztery lata temu

Głośna sprawa zaczęła się w 2009 roku, kiedy "Super Express" opublikował film z udziałem ubranego w sukienkę senatora, nagrany w jego mieszkaniu przez Joannę D. - jedną z kobiet, która go szantażowała. Film - na którym słychać wulgarne komentarze kobiety - miał być dowodem, że senator posiadał narkotyki i je zażywał. On sam zaprzeczył, by brał narkotyki - twierdził, że nie była to kokaina, ale sproszkowane lekarstwa. Mówił też, że Joannę D. poznał przypadkowo i kilka razy się z nią spotkał.

Ponieważ Senat nie uchylił Piesiewiczowi immunitetu, w 2010 roku śledztwo umorzono. Zostało wznowione, gdy immunitet wygasł wraz z mandatem senatora w 2011 roku. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga zarzuciła Piesiewiczowi posiadanie kokainy, udzielanie jej i nakłanianie innej osoby do jej użycia. Prokurator prowadzący śledztwo mówił w mediach, że z ekspertyz wynika, że senator zażywał kokainę. On sam nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia.

(edbie)