12 tys. zł – z takim rachunkiem telefonicznym wróciła z urlopu dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego. Agnieszka Gilarska przez 2 tygodnie wypoczywała na Sri Lance i bez przerwy korzystała ze służbowego telefonu komórkowego. Po powrocie rachunkiem obciążyła Urząd Miasta, ale nie poniesie za to żadnych konsekwencji.

W magistracie panuje przekonanie, że urzędniczka będąca na urlopie próbowała zażegnać sytuację kryzysową w swoim biurze – ten kryzys to odejście trzech jej zastępców. Problem w tym, że o dymisjach niektórych osób było wiadomo jeszcze przed wyjazdem pani Gilarskiej na urlop. Ta, nie zważając jednak na przyszłe problemy, spakowała walizki i wyjechała, a rachunek telefoniczny na 12 tys. zł to nic innego, jak tylko próba ratowania własnej pozycji.

Tego nie rozumie rzecznik prezydenta Krakowa Marcin Helbin: Może połączmy – zaproponujmy karę cielesną, pręgierz i karę finansowa, bo myślę, że to byłoby najbardziej dla podatnika interesujące. Nie rozmawiajmy w ten sposób, bo nic się nie stało. Wcześniej przyznał, że jeszcze żaden urzędnik nie obciążył urzędu rachunkiem w wysokości 12 tys. zł .

Jedyna kara, jaka spotkała dyrektorkę to zwrot 300 zł za prywatne rozmowy. 12 tys. zł z kieszeni podatnika popłynęło już dawno do operatora telefonicznego. Posłuchaj relacji reportera RMF FM Macieja Grzyba: