Prokuratura Okręgowa w Płocku oskarżyła 30-letniego Bartosza N. o zabójstwo dziennikarza z Mławy, 32-letniego Łukasza Masiaka. Do tragedii doszło w czerwcu 2015 r. Według śledczych zabójstwo nie miało związku z pracą dziennikarską Masiaka.

Zatrzymany Bartosz N. doprowadzany przez policję na przesłuchanie w płockiej Prokuraturze Okręgowej /Marcin Bednarski (PAP) /PAP


Bartosz N., który ukrywał się od czerwca 2015 roku. Został zatrzymany 2 lutego, gdy sam zgłosił się do płockiej Prokuratury Okręgowej. Postawiono mu wówczas zarzut działania z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia mławskiego dziennikarza. W czasie śledztwa Bartosz N. zdecydował się złożyć tylko raz wyjaśnienia - nie przyznał się w nich do zarzucanego mu czynu.

Zebrane w sprawie dowody nie dały podstaw do przyjęcia, że zabójstwo miało związek z działalnością dziennikarską Łukasza Masiaka, potwierdziły natomiast związek z wcześniejszym incydentem towarzyskim - powiedziała rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska.

Jak podkreśliła, z ustaleń śledztwa wynika, że "Bartosz N. dokonał zabójstwa Łukasza Masiaka, zadając mu bardzo silny cios poprzez kopnięcie w lewą część głowy, co spowodowało niewydolność krążeniowo-oddechową i zgon". Zdaniem śledczych, Bartosz N., będąc osobą wysportowaną, po kursie instruktora kulturystyki i boksu, powinien zdawać sobie sprawę, że jego działanie może przynieść śmiertelny skutek.

Według obrony Bartosza N., śmierć dziennikarza z Mławy nastąpiła w wyniku nieszczęśliwego wypadku.

Jak przyznała rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej, w złożonych wyjaśnieniach Bartosz N. stwierdził, że obrażenia Łukasz Masiaka były wynikiem upadku na posadzkę. W toku śledztwa prokurator weryfikował wersję podejrzanego, uzyskując opinię biegłych medyków. Po weryfikacji prokurator nie zmienił przyjętej wcześniej kwalifikacji, czyli działania z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia - podkreśliła Śmigielska-Kowalska.

W trakcie śledztwa Bartosz N. został skierowany na obserwację w Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej w Gostyninie. Trafił tam decyzją Sądu Okręgowego w Płocku po tym, jak biegli nie mogli wypowiedzieć się na temat stanu jego zdrowia psychicznego po jednorazowym badaniu. Obserwacja wykazała, że Bartosz N. był poczytalny w chwili czynu - zaznaczyła Śmigielska-Kowalska.

Do zabójstwa 32-letniego dziennikarza z Mławy doszło w nocy z 13 na 14 czerwca 2015 r. w toalecie kręgielni w jednym z nocnych lokali w tym mieście. Bartosz N. zbiegł z miejsca zdarzenia. Pod koniec czerwca 2015 r. płocki Sąd Okręgowy, na wniosek śledczych, zdecydował o wydaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania Bartosza N., jako podejrzanego o zabójstwo mławskiego dziennikarza. Sąd uznał wtedy, że jest prawdopodobne, iż zbiegł on za granicę. Przypuszczano, że mógł ukrywać się m.in. na terenie Niemiec, gdzie wcześniej przez pewien czas przebywał.

Po śmierci Łukasza Masiaka "Tygodnik Gazeta Mławska" informował m.in. o niewyjaśnionym napadzie na dziennikarza, do którego doszło w połowie stycznia 2014 roku w pobliżu jego domu - zamaskowany sprawca użył wtedy gazu i pobił mężczyznę. Według gazety Masiak opisywał to zdarzenie tak: "Na pewno chodziło o zamieszczanie tekstów na portalu. Innej możliwości nie widzę". Dziennikarz otrzymał też wcześniej nekrolog przesłany listem.

APA