"Jeśli lek będzie bezpieczny i skuteczny, pozytywnie oceniony przez fachowców, poprzedzony badaniami klinicznymi, to nie widzę żadnych przeszkód, by go wprowadzić go obrotu" - powiedziała premier Ewa Kopacz pytana o rozwiązania systemowe dot. leków z medyczną marihuaną.

Ewa Kopacz o lekach z marihuaną: Muszą być bezpieczne i skuteczne /Jakub Kamiński /PAP

Szefowa rządu była pytana o leki z marihuaną w kontekście środowej pikiety rodziców dzieci chorych na lekoodporną padaczkę przed Centrum Zdrowia Dziecka. W tej placówce eksperymentalnie leczył je środkami zawierającymi marihuanę dr Marek Bachański. Jego terapia została wstrzymana, a on sam przeniesiony do innej poradni. Rodzice domagają się przywrócenia doktora do pracy w poradni neurologicznej Kliniki Neurologii i Epileptologii CZD. Mówią, że bez niego są pozbawieni możliwości konsultacji i prowadzenia dalszego leczenia dzieci.

Premier przypomniała, że już dziś na rynku są leki, w których składzie jest medyczna marihuana, np. są to środki do leczenia stwardnienia rozsianego. Ale - dodała - o dopuszczeniu takich środków do obrotu decyduje szereg badań klinicznych i ocena pod względem bezpieczeństwa i przydatności. Jest prawo w Polsce i trzeba je respektować. Ma ono na względzie przede wszystkim bezpieczeństwo pacjentów, których będziemy tymi lekami leczyć - podkreśliła. Dodała, że nie widzi żadnych przeszkód, by kolejne tego rodzaju taki leki były dopuszczone do stosowania, jeśli będą oceniane pozytywnie przez Agencję Oceny Technologii Medycznych, jeśli będą bezpieczne i skuteczne.  
Zaznaczyła, że każdy lek musi być w odpowiedniej dawce rekomendowany do zastosowania, jak również w odpowiednich proporcjach do pozostałych jego składników.

Ewa Kopacz dodała, że w resorcie zdrowia na pewno trwają prace nad wydaniem rekomendacji dla tych preparatów. Zaznaczyła, że nie wie, jaka to będzie rekomendacja, ale chciałaby, by priorytetowe były bezpieczeństwo i skuteczność oraz odpowiedzialność lekarzy, którzy te środki stosują. Premier początkowo nie chciała komentować postawy posła Andrzeja Dołeckiego, który zrealizował recepty przepisane przez dr Bachańskiego i przywiózł z Holandii 55 g leczniczej marihuany dla chorych na padaczkę dzieci. Później powiedziała, że jest to "paradoksalna historia", by prawo łamał ktoś, kto je tworzy. Ale czas jest wyjątkowy, więc co poniektórzy przestają zachowywać się racjonalnie - dodała.

Nielegalna terapia?

W lipcu dyrekcja CZD poinformowała, że z powodu braków formalnych zawieszono eksperymentalne leczenie padaczki środkami zawierającymi marihuanę prowadzone przez dr. Bachańskiego. Resort zdrowia podawał, że prowadzona przez niego terapia "była nielegalna i prowadzona z narażeniem dzieci na niebezpieczeństwo". Sam dr Bachański w liście otwartym do ministra zdrowia Mariana Zembali pisał, że jego przełożeni wiedzieli o prowadzonej przez niego terapii i otrzymał od nich zgodę na leczenie nie więcej niż dziesięciu pacjentów. Jak dodał, jego przełożeni nie interesowali się szczegółowo przebiegiem leczenia, nikt też nie przekazywał mu żadnych uwag dotyczących m.in. dawkowania leków i prowadzonej dokumentacji medycznej.

W sierpniu CZD złożyło zawiadomienie dot. możliwości popełnienia przez Bachańskiego przestępstwa narażenia pacjentów na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu oraz możliwości przestępstwa przez prowadzenie tego badania klinicznego bez uzyskania świadomej zgody przedstawicieli prawnych uczestników badania. Śledztwo prowadzone jest z art. 160 Kk, który przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 3 dla tego, kto "naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu". Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega on karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

W Polsce jest zarejestrowany lek Sativex zawierający medyczną marihuanę i - jak informuje resort zdrowia - nie ma formalnych przeszkód przed rozpoczęciem procedury rejestracyjnej kolejnych leków, a nawet ich późniejszej refundacji. Obecnie inne niż Sativex leki zawierające leczniczą marihuanę mogą być sprowadzane na zasadach tzw. importu docelowego, czyli sprowadzenia leku z zagranicy dla konkretnego pacjenta.

W kwietniu Trybunał Konstytucyjny zasygnalizował Sejmowi celowość działań ustawodawczych zmierzających do uregulowania kwestii medycznego wykorzystania marihuany.