Aleksander Szczygło pokazał swoją nieznajomość elementarza sztuki wojennej -tak Bogdan Klich odpowiada na zarzuty szefa BBN-u, jakoby minister obrony popełnił błąd. Chodzi o przejęcie przez polskich żołnierzy odpowiedzialności za afgańską prowincję Ghazni.

Afgańscy talibowie rozpracowują polskich żołnierzy - ostrzega "Gazeta Wyborcza". Bezpieczeństwo Polaków jest w dużym stopniu uzależnione od pojazdów, jakimi się poruszają. Kilka dni temu talibowie celnie uderzyli w polski wóz opancerzony, celnie ostrzeliwują też polskie bazy. MON prosi... czytaj więcej

Decyzja o koncentracji naszych sił w jednej prowincji wynikało z prostego rachunku, że wojsko rozproszone po trzech prowincjach jest słabsze niż wojsko skoncentrowane w jednej prowincji - przekonuje Klich:

Szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego krytykuje afgańską strategię ministra obrony. Rebelianci w Afganistanie coraz częściej atakują polskich żołnierzy i bazy naszego kontyngentu, który od jesieni samodzielnie działa w Ghazni. Nie trzeba było brać odpowiedzialności za całą tę afgańską prowincję. To był błąd Bogdana Klicha - ocenia Aleksander Szczygło w rozmowie z reporterem RMF FM Markiem Smółką.

Tego nie da się już naprawić. Nie można nadal zwiększać kontyngentu, bo nas na to nie stać - mówi naszemu reporterowi szef BBN. Mamy tutaj do czynienia ze zbyt pochopną decyzją. Należało zostać w miejscach, które były do jesieni ubiegłego roku, i współdziałać z Amerykanami. Wtedy nawet nie trzeba byłoby zwiększać kontyngentu - twierdzi Aleksander Szczygło:

A talibów w Ghazni będzie więcej, kiedy Amerykanie wyprą ich z sąsiednich prowincji.

Już teraz jednak swoimi atakami dotkliwie uszkadzają sprzęt polskich żołnierzy. Bogdan Klich poprosił niedawno Amerykanów o wypożyczenie kolejnych kilkudziesięciu wozów patrolowych. Do końca czerwca wyśle tam również 13 rosomaków. A pojutrze gotowość operacyjną osiągnie strategiczny odwód, czyli dwustu żołnierzy, którzy w razie konieczności w ciągu 14 dni będą w stanie dotrzeć na miejsce zadania w Afganistanie.