Kobieta, która tydzień temu wrzuciła do pieca swoje nowo narodzone dziecko, została tymczasowo aresztowana na 3 miesiące. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury. Dziś prokuratorzy postawili też 44-letniej mieszkance wsi Plajny na Warmii dwa zarzuty - zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka oraz zarzut zbezczeszczenia jego zwłok.

Córka kobiety, która spaliła noworodka: Nie wierzę swojej matce

Policjanci zatrzymali 44-letnią mieszkankę wsi Plajny na Warmii oraz jej trzech znajomych. Kobieta tydzień temu spaliła w piecu zwłoki swojego dziecka. Twierdzi, że urodziło się martwe, gdy była w siódmym miesiącu ciąży. Jej 19-letnia córka, z którą rozmawiał reporter RMF FM, nie wierzy w... czytaj więcej

Do zdarzenia doszło podczas alkoholowej libacji, w której uczestniczył także jej konkubent oraz dwóch znajomych. Kobieta wrzuciła dziecko do pieca, kilka dni później została zatrzymana. Tłumaczyła, że dziecko urodziło się martwe i dlatego po prostu postanowiła pozbyć się ciała wrzucając je do domowego pieca.

Dziś tę samą wersję wydarzeń podtrzymała podczas przesłuchania w prokuraturze. Ale prokuratorzy nie uwierzyli jej. Według nich dziecko urodziło się żywe.

Postawiliśmy jej zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Zebrany materiał pozwala nam na postawienie takiego zarzutu - mówi prokurator rejonowy w Braniewie Leszek Gabriel. Według nieoficjalnych informacji na to, że dziecko było żywe, wskazują zeznania jednego z mężczyzn, którzy byli tego dnia w domu zatrzymanej kobiety.

Oprócz tego usłyszała ona także zarzut zbezczeszczenia zwłok swojego dziecka. W tej chwili przebywa pod nadzorem policji, prokuratorzy złożyli wniosek o tymczasowe aresztowanie jej na 3 miesiące. Decyzję sądu, czy areszt zostanie zastosowany, poznamy najpóźniej jutro.