Nawet 500 osób ma zostać przesłuchanych w śledztwie dotyczącym wyłudzeń w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych - dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Chodzi o postępowanie, w którym zarzuty usłyszał między innymi adwokat Marcin Dubieniecki, były zięć prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Agenci CBA i prokuratura mają w planie przesłuchać jeszcze kilkuset świadków - głównie niepełnosprawnych / E. Teister /PAP/EPA

Do tej pory suma wyłudzeń to 13 milionów złotych, ale według naszych ustaleń, może ona wzrosnąć co najmniej o milion.

Jak się dowiedział dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, liczba przesłuchanych w tej sprawie w całej Polsce osób dobija już do setki. Agenci CBA i prokuratura mają w planie przesłuchać jeszcze kilkuset świadków - głównie niepełnosprawnych, których zorganizowana grupa miała wykorzystywać w swoim procederze.

Wypłacano im tylko niewielką część z dotacji PFRON, która im się należała. Reszta pieniędzy była lokowana w spółkach na Cyprze i Seszelach, następnie wyprana wracała do Polski.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że wszystkie przesłuchane dotąd osoby potwierdzają mechanizm wyłudzeń, który wykryli śledczy.

Po tych przesłuchaniach będzie jasne, czy prokuratura rozszerzy zarzuty wobec zatrzymanych. Już teraz widać, że kwota wyłudzeń może być wyższa, niż pierwotnie sądzono.

Zarzuty dla Marcina Dubienieckiego

Marcin Dubieniecki został zatrzymany w niedzielę 23 sierpnia razem z 4 innymi osobami. Usłyszał zarzuty: kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia ponad 13 mln zł z PFRON i prania brudnych pieniędzy. Podczas przesłuchania - jako jedyny z zatrzymanych - skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

Z ustaleń prowadzącej śledztwo w tej sprawie Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie wynika, że zarzucany podejrzanym proceder miał miejsce w latach 2012-2015.

Marek Dubieniecki, ojciec Marcina i zarazem jego pełnomocnik, mówił przed kilkoma dniami dziennikarzom, że "z materiału dowodowego nie wynika jakiekolwiek powiązanie syna z PFRON-em i przywłaszczenie jakichkolwiek pieniędzy". Nie miał z tym nic wspólnego. Ani nie był udziałowcem, ani nie był w zarządzie, nie ma żadnej spółki na Seszelach, z którą byłby związany, jest to grubo nakręcana sprawa - podkreślał.

W środę 26 sierpnia nad ranem krakowski sąd rejonowy zdecydował o aresztowaniu Dubienieckiego na trzy miesiące.

(j.)