Około 50 prokuratorów złożyło lub zapowiada skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu za przeniesienie na niższe stanowiska w związku z tegoroczną reformą prokuratury. Skarżący się prokuratorzy uważają, że zostali zdegradowani m.in. bez uzasadnienia i możliwości odwołania się od tych decyzji. Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada, że przeniesienia do innych zadań służbowych odbywały się w zgodzie z obowiązującymi przepisami i zachowaniem praw osób, których decyzje te dotyczyły.

Zdj. ilustracyjne /pap/Jakub Kaczmarczyk /PAP

Wprowadzona w marcu reforma prokuratury polegała m.in. na połączeniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, rozdzielonych w marcu 2010 roku. Jeden z przepisów stanowił, że z dniem wejścia ustawy w życie wygasają kadencje prokuratorów powołanych do pełnienia funkcji w jednostkach prokuratury powszechnej.

O skargach poinformował Polską Agencję Prasową prok. Krzysztof Parchimowicz, szef tworzącego się stowarzyszenia prokuratorów Lex Super Omnia (łac. Prawo ponad wszystkim). Jak powiedział, każda skarga jest indywidualna, ale podstawa prawna ta sama. W moim przekonaniu skargi złożyło bądź złoży około 50 prokuratorów ze wszystkich jednostek, w tym byli prokuratorzy prokuratury wojskowej. To jest jedna trzecia prokuratorów, którzy zostali zdegradowani w marcu i w kwietniu tego roku - powiedział Parchimowicz.

Podkreślił, że w żadnej ze skarg nie są formułowane roszczenia finansowe. Celem tych skarg jest przywrócenie nam satysfakcji w taki sposób, by Trybunał stwierdził, że tak człowieka potraktować nie można - zaznaczył.

Czekaliśmy do ostatniego momentu, bowiem liczyliśmy, że Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek rzecznika praw obywatelskich, który wskazuje na naruszenie konstytucji w regulacjach, które pozwoliły nas zdegradować. Ponieważ Trybunał ma swoje problemy i nie mogliśmy już dłużej czekać, wnieśliśmy skargi do Trybunału w Strasburgu oparte o te same powody - brak prawa do sądu, brak prawa do odwołania się, brak kryteriów degradacji, brak uzasadnienia decyzji - wyjaśnił Parchimowicz.

Rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Sebastian Kaleta zaznaczył w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że nowa ustawa o prokuraturze od początku zakładała reorganizację tej instytucji poprzez wzmocnienie prokuratur liniowych w prowadzeniu postępowań, co postulowali również sami prokuratorzy. Dokonywane przeniesienia do innych zadań służbowych odbywały się w zgodzie z obowiązującymi przepisami i zachowaniem praw osób, których decyzje te dotyczyły. Przykładem reorganizacji jest powołanie specjalnych zespołów na szczeblu prokuratur regionalnych zajmujących się poważną przestępczością gospodarczą, które prowadzą np. sprawy związane z aferą reprywatyzacyjną w Warszawie - powiedział Kaleta.

W trakcie prac w Sejmie nad ustawami wprowadzającymi reformę minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mówił, że rząd musi mieć wpływ i chce odpowiadać za bezpieczeństwo obywateli. Zapowiedział także skierowanie wszystkich prokuratorów do prowadzenia postępowań. Wiem, że niektórym nie będzie się to podobało, bo do tej pory zajmowali się przenoszeniem teczek z biureczka na biureczko. Ale my nie jesteśmy od zapewniania im komfortu, tylko od dbania o bezpieczeństwo. Najważniejsze jest bezpieczeństwo Polaków i skuteczność pracy prokuratury - mówił wtedy Ziobro.

Zmiany krytykował poprzedni prokurator generalny Andrzej Seremet. Przeciwko połączeniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego opowiadały się również Krajowa Rada Sądownictwa i Krajowa Rada Prokuratury, negatywna była także ocena I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf. Przeciw ustawom - podczas prac parlamentarnych - były wszystkie kluby opozycyjne.

(edbie)