Mieszkańcy Kasinki Małej, miejscowości spustoszonej dwa dni temu przez potężną ulewę, mają żal do urzędników, że sami nic nie robią, a im nie pozwalają działać. Nie chcą się zgodzić nawet na to, by za własne pieniądze zrobili przeprawy w miejsce zniszczonego mostu.

Podtopienia w Kasince. "Woda otaczała nas ze wszystkich stron"

Nawet 200 domów mogła uszkodzić potężna nawałnica, która przeszła w okolicach Limanowej w Małopolsce. Wiele domów nadal nie ma prądu, gazu i wody. Nie ma też do nich dojazdu. Ze skutkami nawałnicy wciąż walczy 150 strażaków. Pomagają mieszkańcom Kasinki Małej, która w nocy została odcięta przez... czytaj więcej

Zerwany most odciął od świata blisko 100 domów i kilka dużych zakładów przemysłowych. Mieszkańcy sami więc zabrali się do pracy i za własne pieniądze robią przeprawę przez rzekę. Urzędnicy za to straszą ich, że to co robią jest nielegalne.

Jesteśmy odcięci od świata, nie będziemy czekać dwa miesiące, czy trzy miesiące, żeby nam zrobili most. Nerwy, nerwy i jeszcze raz nerwy - mówią naszemu reporterowi mieszkańcy.

Dzisiaj komisja z urzędu gminy i wojskowi oglądali to miejsce, jednak obiecali udzielić pomocy dopiero za kilka tygodni. To jednak w żaden sposób nie satysfakcjonuje mieszkańców.

(mal)