Jarosław Kaczyński podpisał decyzję o zawieszeniu Bartłomieja Misiewicza jako członka partii PiS. Powołał też specjalną komisję, która ma wyjaśnić ostatnie wydarzenia dot. byłego rzecznika MON. W jej skład wchodzą: Joachim Brudziński, Mariusz Kamiński i Marek Suski. Sprawy nie komentuje szef resortu obrony Antoni Macierewicz. Nie nawiązał do tego tematu podczas briefingu zorganizowanego po odprawie kierowniczej kadry MON i sił zbrojnych w Warszawie.

Jarosław Kaczyński /PAP/Radek Pietruszka /PAP

Chciałbym powiedzieć kilka słów w tej bulwersującej sprawie, która dzisiaj znalazła się w mediach. Chodzi o pana Misiewicza. Otóż, zaraz po przybyciu do siedziby partii, a prosto stąd jadę do siedziby partii, podpiszę decyzję o jego zawieszeniu w prawach członka partii. Także podjąłem już - chociaż to jeszcze trzeba zrealizować - decyzję o powołaniu komisji PiS ds. zbadania całej tej sprawy, zarówno tego ostatniego wydarzenia, jak i tych poprzednich - oświadczył Jarosław Kaczyński. Podkreślił, że "w okresie pomiędzy posiedzeniami komitetu politycznego prezes partii w Prawie i Sprawiedliwości wypełnia funkcje komitetu". Mam więc prawo powołać taką komisję i z tego prawa mam właśnie zamiar skorzystać - zaznaczył.

Komisja, mam nadzieję, będzie działała szybko, chociaż oczywiście troszkę czasu to zajmie. Wtedy wyjaśnimy wszystkie szczegóły tych wszystkich wydarzeń, które tak bulwersowały opinię publiczną w ciągu ostatnich miesięcy - tłumaczył Kaczyński. 

Komisję już powołano. W jej skład wchodzą: Joachim Brudziński, Mariusz Kamiński i Marek Suski. 

Prawo i Sprawiedliwość poinformowało także, że prezes Jarosław Kaczyński podpisał już decyzję o zawieszeniu Misiewicza w prawach członka PiS.

Ostatnie ostrzeżenie dla Antoniego Macierewicza

Pierwsze posiedzenie komisji ma odbyć się się w czwartek w godzinach przedpołudniowych. Poprosimy Bartłomieja Misiewicza o złożenie wyjaśnień przed komisją - poinformował PAP członek komisji, poseł PiS Marek Suski.

Komisja ma najpierw poprosić Misiewicza, by ujawnił swoje umowy o prace. Niewiele więcej może zrobić, bo to ciało czysto partyjne - nie może więc żądać dokumentów ani z MON-u ani z PGZ, ale jak usłyszał nasz reporter, obecność w tej komisji Mariusza Kamińskiego - ministra od służb, ma ostudzić lojalność zarządu PGZ wobec Macierewicza i pokazać, że cała sprawa może skończyć się nie tylko konsekwencjami partyjnymi, ale także prokuratorskimi. Według wielu polityków PiS-u, to ostatnie ostrzeżenie dla Antoniego Macierewicza, a nawet wstęp do usunięcia go z rządu. 

Macierewicz nie komentuje sprawy

Sprawy nie komentuje szef resortu obrony Antoni Macierewicz. Nie zabrał głosu w tej sprawie na konferencji prasowej po odprawie kierowniczej kadry MON i sił zbrojnych. Zaraz po zakończeniu konferencji nasi dziennikarze próbowali zadać kilka pytań o Bartłomieja Misiewicza, ale minister Macierewicz tylko ukłonił się, po czym odwrócił i z uśmiechem wyszedł.

Status PiS: Kiedy zostaje zawieszone członkostwo?

Według Statusu Prawa i Sprawiedliwości, członkostwo w PiS zostaje zawieszone z chwilą:

1)   złożenia przez członka pisemnego oświadczenia Prezesowi Zarządu Okręgowego lub Prezesowi PiS o pełnieniu funkcji lub zajmowaniu stanowiska, które z mocy prawa wykluczają prowadzenie działalności politycznej,

2) wydania przez Prezesa PiS postanowienia o zawieszeniu, w związku z uzasadnionym przypuszczeniem, iż naraził on dobre imię lub działał na szkodę PiS, w szczególności po wszczęciu przeciw niemu postępowania dyscyplinarnego do czasu rozpoznania sprawy przez Koleżeński Sąd Dyscyplinarny lub do czasu wyjaśnienia sprawy będącej przyczyną zawieszenia.

Mazurek: Decyzja ws. Misiewicza ma chronić dobry wizerunek PiS

Decyzja o zawieszeniu Bartłomieja Misiewicza w prawach członka partii ma chronić dobry wizerunek Prawa i Sprawiedliwości - oświadczyła z kolei na konferencji prasowej rzecznik PiS Beata Mazurek.

Jak poinformowała, komisja PiS, która ma wyjaśnić sprawę Misiewicza, ma się zająć kwestią jego "zatrudniania". 

Był rzecznikiem MON, trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej

Bartłomiej Misiewicz był rzecznikiem prasowym resortu obrony i szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza. W poniedziałek "Rzeczpospolita" ujawniła, że trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej - został pełnomocnikiem zarządu ds. komunikacji. 

"Fakt" i "Rzeczpospolita" napisały dziś, że Misiewicz będzie zarabiał w PZG 50 tys. złotych, a dodatkowo może liczyć na wysoką premię. Biuro prasowe firmy zdementowało tę informację. 

"Nie jest prawdą, iż miesięczne wynagrodzenie pana Bartłomieja Misiewicza w PGZ S.A. wynosi 50 tys. zł. Należy jednocześnie podkreślić, że wynagrodzenie żadnego z pełnomocników zarządu PGZ S.A. nie sięga tej kwoty" - poinformował Łukasz Prus, zastępca dyrektora Biura Komunikacji i Promocji PGZ. 

Przypomnijmy, że w środę PGZ rozwiązało z Misiewiczem umowę.

"Pisanie głupot i kłamstw powinno być z automatu karane. Dyskusja z brukowcami, które podają nieprawdę jest bez sensu" - tak sam Misiewicz komentował na Twitterze informacje medialne dot. jego zarobków. Na razie nie odniósł się w żaden sposób do decyzji prezesa PiS. 

Polska Grupa Zbrojeniowa to utworzona w ramach konsolidacji przemysłu zbrojeniowego zapisanej w Strategii Rozwoju Systemu Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej z 2013 roku - skupia ponad 60 spółek, w których pracuje 17 600 osób. Łącznie ma udziały w ponad stu spółkach i roczne przychody na poziomie 5 mld złotych.

Konflikt na linii Macierewicz - Kaczyński?

Jak zauważa dziennikarz RMF FM Tomasz Skory, decyzję prezesa PiS można interpretować jako element konfliktu z szefem MON. Istotna wydaje się też jego irytacja ciągłymi problemami z Misiewiczem. Prezes PiS nie tylko znany jest z przewrażliwienia na tupet i ostentację w korzystaniu z przywilejów władzy, ale też bardzo źle znosi niesubordynację. 

Na geście Kaczyńskiego skorzysta najprawdopodobniej on sam - pokaże zdecydowanie - ale też szef MON, który może dać wyraz respektowi dla prezesa PiS. Wygra nawet opozycja, która powie, że miała rację w tym sporze. 

(mn, mal)