Janusz Korwin-Mikke jest nieporozumieniem w polityce - mówi w wywiadzie dla "Faktu" Jarosław Kaczyński i zaznacza, że jego partia nie jest zainteresowana sojuszem z Korwinem, bo "nie jesteśmy zainteresowani kompromitacją". Prezes PiS zastanawia się też, "co by się stało, gdyby Tusk wszedł na mównicę sejmową i rozebrał się do naga"?

Jan Tomaszewski odchodzi z PiS-u

Prawo i Sprawiedliwość traci posła. Jak poinformował Jan Tomaszewski w TVP Info, od poniedziałku przestaje być członkiem klubu parlamentarnego PiS. czytaj więcej

To człowiek, którego lata temu znałem i to dość dobrze. To człowiek o dziwnej roli w polskiej polityce. I szkodliwej - bo mieszającej w głowie młodym, zdolnym ludziom, którzy zamiast myśleć o polskich sprawach, szli w wizje, które według Mikkego funkcjonują na Wyspach Dziewiczych. A teraz bierze pewną część głosów niezadowolonych, które by nam przypadały. Nie jesteśmy zainteresowani sojuszem z nim, bo nie jesteśmy zainteresowani kompromitacją - stwierdza prezes PiS w wywiadzie.

Zastanawia się też, czy jest jakaś afera, która mogłaby obalić rząd Donalda Tuska. W tym kontekście przypomina, jak w 1980 roku - w czasie katowickiej konferencji przedzjazdowej PZPR - na mównicę wszedł delegat i rozebrał się do naga. Okazało się, że zwariował.

I zadaję sobie takie pytanie: co by się stało, gdyby Tusk wszedł na mównicę sejmową i rozebrał się do naga. I wyobrażam sobie, że następnego dnia w "Gazecie Wyborczej" byłby taki tytuł: "Nowe forum ekspresji politycznej. Tusk pierwszy w Europie" - mówi Kaczyński.

Przy normalnych mechanizmach ten rząd powinien paść już wiele razy. Żyjemy w kraju, w którym pewne mechanizmy demokracji nie funkcjonują - podsumowuje prezes PiS.

(edbie)