​Jeśli w przyszłości pojawią się w Sejmie przypadki takich zachowań jak ostatni protest opozycji, trzeba będzie "dostosować" do nich właściwą reakcję; będziemy musieli zmienić regulamin Sejmu, aby można było przedsięwzięcia porządkujące podejmować w innych warunkach - mówi prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Jarosław Kaczyński /Dominik Kulaszewicz /PAP

Prezes PiS był zapytany we wtorkowej rozmowie w TVP Kielce, czy nie ma wrażenia, że podczas ostatniego protestu opozycji w Sejmie przekroczono granice walki politycznej.

Przede wszystkim złamano prawo. Jest konstytucja, jest przysięga poselska, jest regulamin Sejmu, ustawa o prawach i obowiązkach posłów i senatorów. Wreszcie jest także i Kodeks karny, bo i Kodeks karny tutaj łamano, przynajmniej w moim przekonaniu - podkreślił Kaczyński.

Jego zdaniem podczas protestu przekroczono "wszelkie granice". Kiedy robiła to swego czasu - mniej intensywnie i incydentalnie - Samoobrona, to nikt nie miał żadnych wątpliwości, że to jest skandal i trzeba ostro reagować. A dzisiaj ogromna część mediów uważa, że mamy do czynienia w gruncie rzeczy z czymś zupełnie normalnym, można powiedzieć próbuje banalizować tego rodzaju przedsięwzięcia - ocenił prezes PiS.

Jeszcze raz muszę wobec tego powtórzyć, że to są przedsięwzięcia całkowicie niemieszczące się w regułach życia demokratycznego państwa, w regułach parlamentaryzmu. To jest deptanie prawa i jednocześnie - można powiedzieć - obrażanie obywateli. Bo Sejm ma pracować, w Sejmie można i trzeba się spierać, nie powinien być miejscem niepoważnych i bezprawnych występów. Bo mieliśmy tutaj nie tylko łamanie prawa, ale także występy, które naprawdę mogły żenować - podkreślił lider PiS.

Jak zapowiedział, jeśli pojawią się w Sejmie w przyszłości podobne przypadki zachowań, trzeba będzie "dostosować" do nich właściwą reakcję.

Kaczyński zauważył, że obecny regulamin Sejmu, w przypadku, gdy działa wielu posłów jednocześnie, utrudnia ich dyscyplinowanie. Każdego posła, którego się chce wykluczyć z obrad trzeba najpierw trzy razy ostrzec, indywidualnie, po nazwisku. A jeżeli np. 50 osób blokuje mównicę, to jest to właściwie niewykonalne. W związku z tym będziemy musieli zmienić regulamin tak, żeby można było tego rodzaju przedsięwzięcia porządkujące, dyscyplinujące podejmować także w nieco innych warunkach - podkreślił.

Według Kaczyńskiego, w Polsce, ale także i w Europie mamy do czynienia z nowego typu opozycją. Mamy opozycję nowego typu, totalną - sama siebie tak nazwała. Opozycję, która po prostu nie uznaje reguł parlamentaryzmu, tylko uznaje swoje prawo do rządzenia, mimo że wybory przegrała i nie uznaje prawa do rządzenia tych, którzy wybory wygrali - argumentował.

Lidera partii rządzącej zapytano także, czy widzi zagrożenia konsekwencjami, jakie wskazuje opozycja - że w związku z uchwaleniem - jej zdaniem - budżetu na 2017 roku w nielegalny sposób, Unia Europejska może ograniczyć wypłatę funduszy dla Polski.

Uchwalenie budżetu jest całkowicie legalne. I tylko ktoś, kto, albo ma bardzo złą wolę, albo zupełnie nie zna prawa, może twierdzić coś innego. Po drugie, UE nie ma żadnych podstaw prawnych, żeby w ogóle w tego rodzaju sprawy wchodzić. A po trzecie, całe to odwoływanie się do Unii Europejskiej, do czynnika zewnętrznego, w ten sposób, że chce się szkodzić Polsce, jest czymś haniebnym i czymś, co ociera się o to co trzeba określić słowem "zdrada" - podkreślił Kaczyński.

Komentując rezultaty opublikowanego w poniedziałek sondażu CBOS, w którym PiS ma 37 proc. poparcia, PO - 16 proc. a Nowoczesna - 9 proc. Kaczyński ponownie nawiązał do protestu opozycji. Całe to przedsięwzięcie się nie udało, tylko doprowadziło do kryzysu opozycji, a nie doprowadziło do kryzysu władzy - zauważył.

(az)