Lekarz, były dyrektor i pielęgniarki z wyrokami skazującymi w sprawie głośnej operacji plastycznej Szwedki, do której doszło w Gdańsku przed 6 laty. To pierwszy, nieprawomocny wyrok w bulwersującej sprawie. Kobieta po operacji powiększenia piersi zapadła w śpiączkę. Jedna z oskarżonych osób została uniewinniona.

Ann-Katrin Berggren, matka Christiny Hedlund trzyma fotografię córki na rozprawie w maju 2013 roku /Adam Warżawa /PAP

Chodzi o specjalistkę z zakresu chirurgii plastycznej - bo to nie operacji, a opieki po niej dotyczyły błędy. Lekarz anestezjolog dostała 1,5 roku więzienia - w zawieszeniu na 2 lata. Powikłania po operacji miały właśnie charakter anestezjologiczny.

Lekarka, zdaniem sądu, źle dobrała dawki leków, wiedziała też, że sala pooperacyjna, na którą trafiła kobieta, nie spełniała odpowiednich wymogów.

Za to także oraz za to, że szpital nie powinien prowadzić komercyjnych zabiegów został skazany lekarz, który pełnił wtedy obowiązki dyrektora placówki. Usłyszał wyrok 10 miesięcy więzienia - także w zawieszeniu.

Podobnie jak dwie oskarżone pielęgniarki, które nie opiekowały się odpowiednio Szwedką. Jedna niszczyć miała też dokumentację - dostały 1,5 roku i rok i 10 miesięcy kary więzienia. Skazani - na różne okresy - dostali też zakazy wykonywania zawodu. Muszą też zapłacić na rzecz pacjentki po 20 tysięcy złotych.

Proces w tej sprawie ruszył w styczniu 2015 roku. Dwie pielęgniarki zostały oskarżone w nim o nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez niewłaściwą opiekę po operacji. Jedna z nich także o zniszczenie karty obserwacyjnej pacjentki. Był to istotny fragment historii choroby obywatelki Szwecji. Oskarżeni zostali także anestezjolog, specjalista z zakresu chirurgii plastycznej oraz lekarz, który pełnił obowiązki dyrektora szpitala. Wszyscy odpowiadali za nieumyślne, bezpośrednie narażenie Szwedki na niebezpieczeństwo utraty życia lub narażenia jej na ciężki uszczerbek na zdrowiu. Anestezjolog dodatkowo oskarżony był o usunięcie z dokumentacji medycznej karty znieczulenia i sporządzenie nowego, sfałszowanego dokumentu. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami.

O sprawie zrobiło się głośno w 2010 roku. W szwedzkiej telewizji wyemitowano wtedy reportaż poświęcony tragedii Christiny Hedlund i skutkach operacji powiększenia piersi. Wojewoda Pomorski zlecił wtedy kontrolę w Pomorskim Centrum Traumatologii w Gdańsku. Ustalono, że szpital nie miał uprawnień do przeprowadzania takich operacji. Przez 3 lata jednak wykonano tam blisko 80 zabiegów. W śledztwie potwierdzono, że w statucie szpitala nie było zapisu o istnieniu oddziału chirurgii plastycznej, a nielegalne operacje miały być przeprowadzane komercyjnie za pośrednictwem szwedzkiej firmy.

W sierpniu 2010 roku Christina Hedlund przeszła tam operację powiększenia piersi. Po zabiegu zapadła w śpiączkę. Był to skutek przedłużającego się niedotlenienia mózgu, będącego wynikiem chwilowego zatrzymania krążenia. Gdy ruszał proces kobieta pozostawała w stanie wegetatywnym. Śledczy podkreślali wtedy, że sam zabieg został przeprowadzony prawidłowo. Do zaniedbań doszło natomiast później. Według śledczych personel nie obserwował pacjentki po operacji i nie rozpoznał na czas, że jej stan się pogarsza. Oskarżone pielęgniarki miały także zwlekać z powiadomieniem lekarza o pogorszeniu się stanu zdrowia kobiety. 

(j.)