Informacja o zawarciu porozumienia Ministerstwa Zdrowia z lekarzami z PZ - podana o godzinie 6:40 - długo nie docierała do pacjentów. Po trwających 15 godzin negocjacjach, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych - Pracodawców Teresa Dobrzańska-Pielichowska zapowiedziała, że lekarze zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim otworzą dziś swoje gabinety.

Lekarze otwierają gabinety. Oto szczegóły porozumienia

Po 15 godzinach negocjacji Ministerstwa Zdrowia z lekarzami udało się osiągnąć porozumienie. Lekarze Porozumienia Zielonogórskiego dziś otworzą swoje gabinety. Po godz. 8 pojawiła się jednak informacja od PZ, że NFZ próbuje zmieniać zapisy porozumienia. "Nasi eksperci wykryli to i zażądali... czytaj więcej

Informacja o zawartym w Warszawie porozumieniu resortu zdrowia z protestującymi medykami nie dotarła rano do lekarzy w Dzierżoniowie na Dolnym Śląsku. Medycy z miejscowego szpitala obawiali się więc lawiny zdezorientowanych pacjentów.

Jak donosił nasz reporter Bartłomiej Paulus, w zamkniętych przychodniach nie było nawet pracowników recepcji. Pojawili się przed godziną 8:00. Wtedy też zamknięte od kilku dni przychodnie w Dzierżoniowie otworzyły swoje drzwi. Pojawili się pierwsi pracownicy. Lekarze przyszli do pracy kilkanaście minut później. Nasz reporter usłyszał, że pacjenci mogą się już rejestrować na wizytę.

Nie wiem jeszcze, czy to jest sukces, bo nie mamy danych - powiedziała nam o zawartym w Warszawie porozumieniu doktor Ewa Chrzanowska - Wiem tylko, że możemy otworzyć gabinety.

W liczącym 100 tysięcy mieszkańców powiecie dzierżoniowskim na Dolnym Śląsku od nowego roku pacjentów przyjmowało 5 przychodni oraz lekarze z miejscowego szpitala. 18 gabinetów było do dziś zamkniętych. 

W przychodni lekarskiej przy ulicy Fabrycznej w podlaskim Zambrowie od godziny 7:00 rano czeka już kilku pacjentów z nadzieją, że lekarze otworzą swoje gabinety. Od piątku pomocy szukać można tam tylko w szpitalu powiatowym. Nieczynna jest żadna z dziewięciu przychodni Podstawowej Opieki Zdrowotnej.

Przyszłam zobaczyć, czy przychodnia otwarta jest. Zamknięta jest, więc muszę chyba do szpitala jechać, a tam trzeba czekać w kolejce - usłyszał nasz dziennikarz od jednej ze zdezorientowanych pacjentek. 

Dzwoniłem do pani doktor. Powiedziała, że czekają przy telewizorze na konkretną wiadomość. Nie powiedziała, do której trzeba czekać. Nie wiedziała, czy ma jechać do Białegostoku podpisać umowę, czy będzie ogólna wiadomość podana w telewizji. Nie jest pewne, czy otworzą gabinet - skarżył się starszy mężczyzna.

W Nowej Soli, 40-tysięcznym mieście w województwie lubuskim, gdzie od początku stycznia zamknięte były wszystkie przychodnie, o godzinie 9:00 lekarze nadal nie przyjmowali.

Jesteśmy gotowi do rejestrowania pacjentów, lekarze są w drodze, ale czekamy na telefon z Warszawy - usłyszał reporter RMF FM od pielęgniarki.

O 7.15 byłam już z dzieckiem w szpitalu, bo tylko SOR przyjmował. Kazali mi czekać do 8:00. O 8:00 przyszła lekarka i powiedziała, że jest porozumienie lekarzy POZ z Ministerstwem Zdrowia i mam jechać do przychodni. Teraz jestem tu i dalej czekam z chorym dzieckiem - powiedziała RMF FM czekająca w kolejce do recepcji kobieta.

Z drzwi przychodni nadal nie zniknęły informacje o zamknięciu gabinetów z początkiem stycznia, ale budynek jest otwarty i pacjenci czekają w środku.

W Lubuskiem najtrudniejsza sytuacja była w powiecie sulęcińskim, żagańskim i Nowej Soli, gdzie niemal wszystkie przychodnie lekarzy rodzinnych były zamknięte. Nieco łagodniej protest lekarzy odbił się na mieszkańcach większych miast, choć np. w Gorzowie Wlkp. w poniedziałek przed gabinetami POZ w szpitalu tworzyły się już długie kolejki.

W województwie opolskim wszystkie placówki podstawowej opieki zdrowotnej powinny być czynne najpóźniej do godz. 11 - zapewnił szef Porozumienia Zielonogórskiego na Opolszczyźnie Adam Tomczyk.

Jak dodał, lekarze POZ byli w środę telefonicznie i mailowo informowani o porozumieniu i potrzebie otwarcia gabinetów - w woj. opolskim trzeba było poinformować 110 świadczeniodawców zrzeszonych w PZ.

W Jastrzębiu Zdroju w województwie śląskim pacjenci wciąż przychodzą po pomoc do szpitali. Są przyjmowani i otwarty na zastępstwo na czas protestu gabinet wciąż funkcjonuje. Lekarz przyjmuje pacjentów, którzy rano przyszli do szpitala a nie do swojego lekarza rodzinnego. 

Jak powiedziała rzeczniczka szpitala, tymczasowy gabinet POZ będzie otwarty, dopóki NFZ nie wypowie szpitalowi porozumienia w tej sprawie.

Lekarze z Podkarpacia otworzyli przychodnie. Po podpisaniu porozumienia z Ministerstwem Zdrowia ponad 160 POZ-ów zaczęło przyjmować pacjentów - ustalił nasz dziennikarz Maciej Grzyb. Recepcje rejestrujące chorych zostały otwarte przed godzina 8:00 w Mielcu, Krośnie, Leżajsku i Tarnobrzegu, czyli tam gdzie najwięcej przychodni było zamkniętych.

Podobnie jest w Małopolsce. Czynnych jest już ponad 20 POZ-ów, które do tej pory nie podpisały umów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

 (j.)