Akt oskarżenia ws. zabójstwa Ewy Tylman trafił do sądu. Śledczy zarzucają zabójstwo kobiety jej koledze - Adamowi Z. Na razie nie ujawniają szczegółów.

17 marca 2016. Prokuratura przeprowadziła w Poznaniu eksperyment procesowy związany z zaginięciem Ewy Tylman. Kolumna policyjna z oskarżonym Adamem Z. przeszła trasę od klubu, w którym bawiła się Tylman przed zaginięciem, do Mostu Św. Rocha /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Adam Z. od grudnia przebywa w areszcie. Prokuratura w Poznaniu postawiła mu zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Grozi mu do 25 lat więzienia lub dożywocie.

26-letnia Ewa Tylman zaginęła prawie rok temu. Po raz ostatni była widziana w nocy z 22 na 23 listopada 2015 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha w Poznaniu. Do domu odprowadzał ją z imprezy kolega, Adam Z.

Ciało kobiety znaleziono pod koniec lipca tego roku około 12 km od miejsca, w którym widziana była po raz ostatni. Tożsamość kobiety potwierdziły badania DNA. Sekcja zwłok ze względu na stan odnalezionego ciała nie pozwoliła jednak na ustalenie przyczyny śmierci.

Pełnomocnik rodziny Ewy Tylman, adwokat Mariusz Paplaczyk zaznaczył, że to dobrze, że sprawa trafi do sądu i rozpocznie się proces. Pozostaje jednak pytanie, czy wykorzystano wszystkie dostępne metody, w tym naukowe, o które wnioskowaliśmy, aby ustalić przyczynę śmierci - podkreślił.

Trzeba pamiętać, że my mamy trochę inny interes, nie zawsze zbieżny z prokuratorem, kiedy ten chce skierować do sądu akt oskarżenia. Pokrzywdzeni mają też takie czysto ludzkie powody, jak np. to, aby dowiedzieć się, jak zginęła bliska osoba. Liczyliśmy, że może prokuratura skorzysta jeszcze z pomocy ekspertów z Krakowa, co oczywiście wiązałoby się z przedłużeniem śledztwa, więc to jest zapewne przyczyną tego, dlaczego się na to nie zdecydowano - dodał prawnik.

Pełnomocnik Adama Z., mec. Ireneusz Adamczak, nie chciał komentować sprawy.


(e)