Rekonstrukcję rządu się przeprowadza, a nie o niej opowiada - podkreśla premier Beata Szydło. Zastrzegła jednocześnie, że jeżeli któryś z ministrów lub wiceministrów nie będzie realizował programu, to będzie musiał "odejść z drużyny".

Premier Beata Szydło /Bartłomiej Zborowski /PAP

Premier była pytana na konferencji prasowej w Brukseli, czy na kongresie PiS, który odbędzie się 1 lipca w Przysusze i ma być poświęcony m.in. aktualizacji programu partii, można się spodziewać rekonstrukcji rządu.

To co mówiłam zawsze, kiedy otrzymywałam takie pytanie, a było ich bardzo dużo, że rekonstrukcję się przeprowadza, a nie o niej opowiada. Więc pozwólcie państwo, że przy tym pozostanę - powiedziała szefowa rządu.

Jak dodała, każdy z ministrów i wiceministrów, również premier, musi zawsze pamiętać o tym, że ma wypełniać swoje zadania. Jesteśmy po to, żeby wypełniać program, realizować to, do czego się zobowiązaliśmy, a jeżeli ktoś tego nie realizuje, musi zawsze wiedzieć, że będzie musiał z tej drużyny odejść - podkreśliła premier.

Sam kongres jest ważnym wydarzeniem ze względu na to, że jest to możliwość podsumowania tego czasu, który już jest za nami, chociaż takie podsumowanie już robiliśmy wcześniej, ale też pokazania kierunków, które PiS będzie podejmowało w tych kolejnych miesiącach - powiedziała Szydło.

Przed nami kolejne kampanie, wybory samorządowe, potem wybory parlamentarne, a więc na pewno ten czas takiego już wytyczenia sobie i programu, i kierunku, w którym idziemy jest potrzebny. Główne wystąpienie wygłosi oczywiście pan premier Jarosław Kaczyński - dodała.

Pierwsza część kongresu PiS odbyła się na początku lipca ubiegłego roku w Warszawie. Wówczas Jarosław Kaczyński został ponownie wybrany na prezesa ugrupowania.

Szydło zwróciła uwagę, że również 1 lipca ma się odbyć pogrzeb byłego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla. Jakaś reprezentacji z Polski będzie musiała w nim wziąć udział, jeszcze nie podjęliśmy decyzji, kto będzie reprezentował Polskę - zaznaczyła.

(mpw)