2 sfałszowane notatki, kilka kart-dowodów fałszerstwa, poza tym nic kompromitującego – tak o swojej teczce z esbeckich archiwów mówi Jarosław Kaczyński. W ujawnionych przez niego dokumentach fałszywe mają być notatki, mówiące o podpisaniu przez niego lojalki.

Dwa fałszywe dokumenty mają opisywać to samo wydarzenie – podpisanie w czasie stanu wojennego przez dzisiejszego szefa PiS „lojalki”. - Jest kilka kart, które są dowodem fałszerstwa, jak np. karta z podpisami nieżyjącego oficera Służby Bezpieczeństwa - tłumaczył Kaczyński podczas konferencji prasowej. Zaznacza, że większość dokumentów jest autentycznych.

O sfałszowanych dokumentach w swojej teczce Kaczyński wspominał także przed jej wielokrotnie zapowiadanym ujawnieniem. - Komplikacja polega na tym, że tam są ślady działalności pana Lesiaka, prawdopodobnie pana Lesiaka. Takie zupełnie ewidentne - twierdził wcześniej Jarosław Kaczyński. O tym, że w teczce prezesa PiS mogą się znajdować fałszywe dokumenty, sporządzone przez Służbę Bezpieczeństwa w latach 90., mówił także minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Kwestia owej lojalki pojawiła się na łamach tygodnika „Nie” Jerzego Urbana. Sprawa trafiła do sądu, który orzekł, że dokument będący w posiadaniu redakcji jest sfałszowany. Autor tekstu został ukarany grzywną, a tygodnik musiał przeprosić obecnego prezesa PiS.

Jarosław Kaczyński, prezes PiS, zapowiedział, że wkrótce ujawni swoją teczkę. Nie podał konkretnej daty, stwierdził jedynie: Zrobię to bardzo niedługo, na konferencji prasowej. Ale to nie pierwsze takie obietnice... czytaj więcej

Przypomnijmy. Płk Jan Lesiak w latach 90. dowodził tajnym zespołem Urzędu Ochrony Państwa, który prowadził operacje przeciwko opozycji wobec Lecha Wałęsy. Sprawa została ujawniona w 1997 roku przez koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Siemiątkowskiego z SLD. W słynnej szafie Lesiaka znaleziono dokumenty świadczące o zbieraniu „kwitów” na partie opozycyjne.

Ujawniona przez prezesa PiS teczka nie odnosi się w żaden sposób do słynnego zdania, rzuconego kiedyś publicznie przez Lecha Wałęsę, a mówiącego o „Lechu Kaczyńskim z żoną i Jarosławie Kaczyńskim z mężem”. Owa aluzja ciągnęła się potem za liderem PiS. Zapytany przez reportera RMF, czy teczka rozwiewa plotki o jego rzekomej odmiennej orientacji seksualnej, Jarosław Kaczyński odpowiedział: W tej teczce nie ma na ten temat ani jednego słowa.