Generał Waldemar Jarczewski, zastępca komendanta głównego policji chce odejść ze służby - dowiaduje się RMF FM. Jako powód pomówień medialnych pod swoim adresem podaje zemstę zwolnionych funkcjonariuszy CBŚ.

Waldemar Jarczewski obawia się byłych policjantów z Centralnego Biura Śledczego, bo przez 1,5 roku służby zwolnił wielu funkcjonariuszy tego biura. W tym czasie wnioskowałem do komendanta głównego o odwołanie z funkcji kilkunastu naczelników zarządu CBŚ i dziesiątek policjantów na zasadzie odmłodzenia kadry - mówi generał.

Ta wymiana pokoleniowa czy odmłodzenie kadr, to po prostu zwalnianie w ostatnich kilkunastu miesiącach policjantów z esbecką przeszłością. Po dojściu PiS do władzy ze służby musiało odejść ponad 1200 policjantów. Nie jest wykluczone, że ostatnie zamieszanie w resorcie spraw wewnętrznych, nieoczekiwana dymisja Dorna, a po niej komendanta Bieńkowskiego sprawiła, że zwolnieni funkcjonariusze poczuli się mocni.

Jak ujawniło RMF FM, to właśnie z powodu esbeckich gróźb były komendant główny Marek Bieńkowski otrzymał ochronę BOR-u.

Nie mam nic wspólnego z Henrykiem Stokłosą – zapewnia zastępca komendanta głównego policji Waldemar Jarczewski. Sobotnia „Rzeczpospolita” napisała, że CBŚ, rozpracowując aferę korupcyjną w resorcie finansów, wpadło na trop niejasnych powiązań Jarczewskiego z byłym senatorem. czytaj więcej

Kilka dni temu media oskarżyły Jarczewskego, że miał związki z senatorem Stokłosą. Generał zaprzecza i zapowiada złożenie wniosków do prokuratury i do sądów przeciwko gazetom, które te wnioski sugerowały.