Mimo trzech gotowych już zarzutów prokuratorskich ws. konkursów na stanowiska dyrektorskie w Najwyższej Izbie Kontrolu, szef klubu Parlamentarnego PSL idzie w zaparte. "Mam czyste sumienie" - pisze Jan Bury w oświadczeniu, które przesłał dziennikarzom. Prokuratura wystąpiła do marszałka Sejmu o uchylenie immunitetu Buremu i prezesowi NIK Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. Szef Izby wystąpił już z wnioskiem o uchylenie mu immunitetu.

Jan Bury /arch. RMF FM /
Krzysztof Kwiatkowski zrzekł się immunitetu

Szef Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski zrzekł się immunitetu – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. To reakcja na skierowanie przez prokuraturę do marszałek Sejmu wniosku o uchylenie immunitetu Kwiatkowskiemu i szefowi klubu PSL Janowi Buremu. Prokuratura chce przedstawić obu zarzuty. czytaj więcej

W przypadku Jana Burego, nic nie wskazuje, by zamierzał on wystąpić z wnioskiem o uchylenie mu immunitetu. W oświadczeniu Jan Bury pisze, że od ponad dwóch lat CBA prowadzi wobec niego bezpardonową akcję mająca na celu wyeliminowanie go z życia publicznego. Byłem i jestem osobą odpowiedzialną, mam czyste sumienie. Moje zachowanie będzie stosowne do zaistniałej sytuacji - twierdzi poseł. Zapewnia też, że jest świadomy pełnej niezależności NIK i że nigdy w tę niezależność nie miał zamiaru ingerować.

W przypadku Jana Burego zarzuty można podzielić na dwie grupy - chodzi zarówno o nakłanianie funkcjonariuszy publicznych do wpływania na wyniki konkursów na te stanowiska, ale również o nakłanianie funkcjonariuszy publicznych w trakcie trwania kontroli prowadzonej przez NIK w jednej z gmin na Podkarpaciu.

To smutna i zaskakująca sprawa - tak aferę Kwiatkowskiego i Burego komentuje w rozmowie z RMF FM partyjny szef Jana Burego, wicepremier Janusz Piechociński z PSL. Dojrzali mężczyźni, dojrzali politycy - a dotyka to szefa NIK-u i długoletniego parlamentarzysty - wiedzą, co się w takich chwilach robi - powiedział nam Janusz Piechociński.

Mam nadzieję, że Jan Bury - podobnie jak Krzysztof Kwiatkowski - zapowie zrzeczenie się immunitetu - powiedziała z kolei marszałek Sejmu Małgorzata-Kidawa Błońska. 

Wśród materiałów dowodowych m.in. rozmowy telefoniczne

Prokuratura chce postawić szefowi NIK Krzysztofowi Kwiatkowskiemu cztery zarzuty - "manipulowanie przebiegiem konkursu na stanowiska dyrektora delegatury NIK w Rzeszowie, wicedyrektora delegatury w Rzeszowie, dyrektora delegatury NIK w Łodzi i wicedyrektora departamentu środowiska w NIK".

Zarzuty dla Jana Burego można podzielić na dwie grupy - chodzi zarówno o nakłanianie funkcjonariuszy publicznych do wpływania na wyniki konkursów na te stanowiska, ale również o nakłanianie funkcjonariuszy publicznych w trakcie trwania kontroli prowadzonej przez NIK w jednej z gmin na Podkarpaciu.

Rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk poinformował, że prokuratorzy zebrali bardzo obszerny materiał dowodowy w tej sprawie. To m.in. nagrania rozmów telefonicznych. Zgodę na ich utrwalanie wyraził sąd - podkreślił rzecznik.

Niezatapialny, "teflonowy" Jan Bury

Prokuratorskie zainteresowanie i wniosek o uchylenie immunitetu szefa klubu PSL nie dziwi - atmosfera wokół Jana Burego gęstniała od kilkunastu miesięcy. Ale pojawienie się w tej sprawie postaci prezesa Najwyższej Izby Kontroli to wydarzenie bezprecedensowe. czytaj więcej

Szef klubu PSL Jan Bury - podkarpacki działacz ludowców - od kilkunastu miesięcy jest w centrum zainteresowania prokuratury i służb, ale trwa na stanowisku. Jak zauważa dziennikarz RMF FM Konrad Piasecki, niezatapialność Burego wynika z bardzo silnej pozycji w partii. Bury miał być jednym z tych polityków, którzy będąc stronnikami Waldemara Pawlaka dokonali zwrotu i dali Januszowi Piechocińskiemu zwycięstwo i fotel prezesa. A że ten jest wciąż chwiejny, a partyjna pozycja wicepremiera nieszczególnie mocna, zadarcie z Burym i choćby próba odwołania go z funkcji szefa klubu mogłaby oznaczać trzęsienie ziemi w ludowych szeregach. Zwłaszcza, że Bury nie zamierzał podobno w spokoju czekać na dymisję, tylko sugerował, że ta nikomu się w partii nie będzie opłacać.

Nazwisko Jana Burego przewija się w kilku wątkach "afery podkarpackiej". Jednak jak dotąd w żadnym z nich nie usłyszał zarzutów. W związku z tym przylgnął do niego przydomek "teflonowy", bo nic się do niego nie przyczepia.

Wcześniej pojawiały się też informacje o nim jako rozgrywającym stanowiska w energetyce, kiedy był w resorcie skarbu. Reporterzy RMF FM z kolei ujawnili, że ludowiec może być zamieszany w wykorzystywanie policji do politycznej zemsty na Podkarpaciu.

Cały czas trwają śledztwa, w których przewija się nazwisko Burego, dotyczące: korupcji, płatnej protekcji, a także wyłudzania unijnych funduszy.

Mimo że trudno więc znaleźć polityka, wokół którego byłoby tak wiele niejasności i podejrzeń wzmaganych przez przeszukania, podsłuchy i konflikty ze służbami i który wciąż zajmowałby eksponowane stanowisko, Bury trwa a politycy PSL mówią, że czekają aż prokuratura wreszcie zdecyduje się na postawienie mu zarzutów.

(mpw)