Minister sprawiedliwości Patryk Jaki poinformował, że wystąpi o nadzór ministerstwa sprawiedliwości w sprawie pobicia aktora Krzysztofa Pieczyńskiego. Jak napisał na Twitterze, nie przesądza o tym, jaki był przebieg zdarzeń, ale Warszawa powinna być miastem bezpiecznym.

Krzysztof Pieczyński /Marcin Kmieciński /PAP

Pieczyński został pobity w środę w centrum Warszawy. Aktor zrelacjonował zdarzenie w Polsat News. Jak mówił, napastnik go kopał i uderzył pięścią w twarz; aktor się bronił. Usłyszałem od niego, że w innych krajach, takich jak ja się likwiduje. Zapytałem - za co mnie tak nienawidzisz? Bo masz czerwoną kurtkę, bo masz 70 lat, a ubierasz się jak 14-latek - relacjonował. Według Pieczyńskiego - jak podaje portal stacji - atak to konsekwencja nietolerancji panującej w Polsce, która jest "wpisana w religię chrześcijańską".

Do sprawy odniósł sie wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Pobicie Krzysztofa Pieczyńskiego to skandal. Musimy z takimi zachowaniami walczyć. Jutro poproszę o nadzór MS nad tą sprawą - napisał na Twitterze. Dodał, że nie przesądza o tym, jaki był przebieg zdarzenia. Chciałbym jednak, aby przedstawiona przez aktora wersja nie okazała się prawdą. Warszawa musi być miastem bezpiecznym - również dla osób, które się z nami nie zgadzają - zaznaczył.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji asp. Mariusz Mrozek poinformował PAP, że w środę aktor i drugi uczestnik bójki zgłosili się do jednostki policji i złożyli zawiadomienia dotyczące naruszenia ich nietykalności cielesnej. Mężczyźni potwierdzili, że w środę doszło do awantury u zbiegu ulic Marszałkowskiej i Żurawiej, w pobliżu przystanku. W trakcie awantury doszło do szarpaniny, padały wulgaryzmy, jak również wzajemne uderzenia - wyjaśnił Mrozek.

Dodał, że policja będzie wyjaśniać szczegółowy przebieg zdarzenia.

(az)