Tanatologia to nauka o śmierci człowieka zajmująca się opisem przyczyn śmierci oraz żalem jej towarzyszącym. Badania opierają się na założeniu, że życie jest na tyle istotną wartością, że może okazać się korzystnym poznanie procesu umierania i sposobów wpływania na ten proces. Tanatologia zajmuje się też znaczeniem śmierci dla jednostek, społeczności i kultur. Razem z tanatologiem i psychologiem klinicznym doktorem Mateuszem Zatorskim rozmawiamy o tym, jak oswoić się ze śmiercią.

Leśny cmentarz w Grąziowej na Pogórzu Przemyskim /Darek Delmanowicz /PAP

Michał Dobrołowicz, RMF FM: Jak można oswoić śmierć? Czy w ogóle można i warto to robić?

dr Mateusz Zatorski, psycholog kliniczny: To trudne pytanie. Bardzo istotną częścią pracy psychologów jest praca z osobami będącymi w żałobie. Możemy do tego podejść profesjonalnie mówiąc, że u osób, które tracą kogoś bliskiego pojawiają się syndromy mające znamiona kryzysów psychologicznych. Struktura ludzka jest na tyle silna, że radzimy sobie z takimi problemami sami. Wiedza psychologiczna umożliwia zrozumienie tego, że gdy przypominamy sobie o cierpieniu spowodowanym odejściem kogoś bliskiego, jak dzieje się to teraz, w okolicy Wszystkich Świętych, to normalną reakcją są gniew czy strach. Z kryzysu wywołanym śmiercią osoby bliskiej można wyjść nie tylko obronną ręką, ale też silniejszym. Wszystkie aktualne badania psychologiczne wskazują, że tak może być. Ale musi być to proces, w którym ktoś, najczęściej psycholog, pomaga osobie cierpiącej.

W jaki sposób?

Nie ma jednej reakcji na śmierć. Wiele zależy od tego, kto zmarł, jaka to była śmierć. Jest wiele badań, które pokazują, że najczęstsza reakcja na śmierć - kogoś bliskiego, rodzica, dziecka - to gniew i targowanie się z życiem. Jeśli chodzi o zasoby psychiczne pozwalające poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby, różnimy się w tym tak jak mamy różne kody DNA, jak bardzo różnimy się genetycznie.

Zastanawiam się, jak możemy się oswoić ze śmiercią w ogóle. Nie tylko śmiercią bliskiej osoby. Ale też z perspektywą naszej śmierci - tej, która kiedyś nadejdzie...

Mam często kontakt z osobami ze środowiska medycznego, które są bardzo blisko śmierci. Myślę choćby o lekarzach, którzy na co dzień ze śmiercią stykają się. Okazuje się, że wbrew pozorom dla nich mówienie czy myślenie o śmierci też jest bardzo trudnym doświadczeniem. Nawet myśl o śmierci, już w bardzo młodym wieku, powoduje w nas po prostu lęk i przerażenie. Reakcja jest zawsze taka sama. Chętnie uciekamy od tego problemu. Znam niesamowite badania z lat osiemdziesiątych pokazujących wprost zjawisko trwogi przed śmiercią. Okazuje się, że ludzie, u których wywoła się ideę śmierci, radzą sobie z tym w bardzo różny sposób. Jedną z popularnych reakcji jest ucieczka - nie paniczna, ale przemyślana.

Jaki sposób przepracowania, poradzenia sobie z trwogą po śmierci kogoś bliskiego?

Jeff Greenberg i Thomas Pyszczynski w swoich badaniach mówią o tym, że dobrym sposobem jest to, żeby nie separować się w Dzień Wszystkich Świętych. Jeżeli jest to tylko kwestia pójścia na cmentarz i zapalenia świeczki, to dobrze. Ale ważne jest to, żeby obok pojawiły się inne osoby. Formą oswojenia się z nieuchronnością śmierci jest to, że jesteśmy z bliskimi. Myślę, że każdy z nas odczuwa to stojąc nad grobem osoby bliskiej. I wiedząc, że obok jest ktoś bliski - ktoś żyjący. Ta żyjąca osoba daje ciągłość i poczucie bezpieczeństwa.