Gwiazda PiS-u partyjnym obibokiem? Jacek Kurski trafił na dywanik do szefów klubu parlamentarnego. Dostał reprymendę i karę za nieobecności w Sejmie, głównie na ważnych głosowaniach, które PiS przegrał przez nieobecność swoich posłów.

Tysiąc złotych – to kara, jaką klub PiS wymierzył posłowi Jackowi Kurskiemu za nieobecność na dwóch głosowaniach w sprawie wprowadzenia do porządku obrad Sejmu punktów o służbie cywilnej i ordynacji samorządowej. czytaj więcej

Na razie Kurski otrzymał 1000 zł kary. Być może będzie musiał zapłacić także karę w wysokości 2000 zł, ponieważ nie było go na trzech bardzo ważnych dla Prawa i Sprawiedliwości głosowaniach.

Kurski trafił na dywanik do Marka Suskiego – człowieka od dyscypliny w PiS-ie, i dostał ostrą reprymendę. Poseł kary jednak nie zapłacił i chyba nie zamierza tego robić. Bzdura. Jestem człowiekiem, który potrafi dla PiS-u, dla sprawy, nie spać tygodniami i pracować bez tchu - stwierdził Jacek Kurski.

W czwartek poseł był jednak oddany sprawie w sądzie – bronił się w sprawie billboardowej, chociaż akurat obradowała komisja skarbu, której jest wiceprzewodniczącym. Posłuchaj relacji reportera RMF FM Mariusza Piekarskiego: