​Irakijczyk zatrzymany w Łodzi w lipcu przed Światowymi Dniami Młodzieży został wypuszczony z aresztu w poniedziałek. Szybko jednak został zatrzymany przez strażników granicznych. Według prawnika mężczyzny, Irakijczyk zostanie teraz najprawdopodobniej deportowany.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

48-letni Sinan Al-Haboubi miał status uchodźcy w Szwajcarii. Sam twierdzi, że przyjechał do Polski w zeszłym roku, bo chciał tu otworzyć pizzerię i szukał dobrej lokalizacji. Został jednak zatrzymany 21 lipca w Łodzi. Służby tłumaczyły, że w jego walizce znaleziono śladowe ilości materiałów wybuchowych.

Prawnik Irakijczyka Łukasz Banatkiewicz poinformował agencję Associated Press, że jego klient został w poniedziałek zwolniony z aresztu. Nie postawiono mu zarzutów, jednak niemal natychmiastowo został zatrzymany przez Straż Graniczną. Adwokat twierdzi, że nie ma kontaktu z Al-Haboubim.

Wszystko wskazuje, że Irakijczyk zostanie teraz deportowany, ale na razie jeszcze nie wiadomo, do jakiego kraju. Według adwokata Al-Haboubi stracił swoje prawa do azylu w Szwajcarii, gdyż był poza granicami tego kraju przez ponad pół roku. Prawdopodobnie zostanie odesłany do Iraku, pomimo tego, że jego najbliższa rodzina jest rozsiana po całym świecie - od Egiptu, przez Arabię Saudyjską, po Niemcy.

Sam Al-Haboubi twierdzi, że nie ma żadnych związków z terroryzmem i cała sytuacja była wynikiem nieporozumienia.

Rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik w rozmowie z AP potwierdziła, że Irakijczyk został zwolniony z aresztu. Dodała jednocześnie, że "nie ma wątpliwości", że w jego walizce znaleziono śladowe ilości materiałów wybuchowych, jednak śledczy zaprzestali dochodzenia z powodu braku dowodów.

(az)