​Publikowanie przez resort obrony Rosji wyselekcjonowanych dokumentów dotyczących Armii Czerwonej i stosunku Polaków do niej w latach 1944-1945 to fałszowanie historii - podkreślił IPN. Historycy dodali też, że nie przynoszą one żadnej nowej wiedzy.

​Publikowanie przez resort obrony Rosji wyselekcjonowanych dokumentów dotyczących Armii Czerwonej i stosunku Polaków do niej w latach 1944-1945 to fałszowanie historii - podkreślił IPN. Historycy dodali też, że nie przynoszą one żadnej nowej wiedzy.
Pomnik Braterstwa Broni na Pradze Północ w Warszawie /PAP /PAP

Komentarz IPN odnosi się do opublikowanych w ubiegłym tygodniu przez Ministerstwo Obrony Rosji dokumentów Armii Czerwonej z lat 1944-45 dotyczących Polski, w tym ofensywy Armii Czerwonej oraz stosunku do niej ludności polskiej. Dokumentacja nosi tytuł "Wyzwolenie Polski. Cena zwycięstwa".

Materiały te nie przyczyniają się do poważnej i otwartej dyskusji o roli Armii Czerwonej w Polsce w końcowym okresie II wojny światowej. Publikowanie starannie wyselekcjonowanych dokumentów, by udowodnić z góry przyjętą tezę (o uznawaniu przez Polaków żołnierzy Armii Czerwonej wyłącznie za "wyzwolicieli"), wyrwanych z kontekstu, opatrzonych nieobiektywnym komentarzem, fałszuje historię - stwierdził IPN w przesłanym PAP komunikacie.

Już sam wstęp, którym poprzedzono publikowane dokumenty - jak podał IPN - zawiera nieprawdziwe informacje dotyczące granic z Polską. Rosjanie napisali, że latem 1944 roku sowieckie wojska podeszły w rejonie Brześcia do granicy Związku Sowieckiego, tymczasem historycy Instytutu przypominają, że w tym czasie obowiązywała granica przedwojenna, którą Armia Czerwona przekroczyła już w styczniu 1944 roku.

IPN zdecydowanie nie zgodził się również ze sformułowaniem o "wyzwalaniu Polski spod niemiecko-faszystowskiej okupacji". Symbolem tego "wyzwalania" - jak przypomniał IPN - stały się wydarzenia w Wilnie, gdy po wyparciu Niemców Armia Czerwona i NKWD uwięziły w obozach żołnierzy i oficerów Armii Krajowej. Tak wyglądało "wyzwolenie" Kresów - w stylu sowieckim - podkreślił Instytut.

Badacze Instytutu ocenili też, że opublikowane dokumenty dotyczące wkraczania Armii Czerwonej na centralne ziemie Polski nie przynoszą żadnej nowej wiedzy na ten temat. Tego typu źródła z archiwum Ministerstwa Obrony FR - mówiące o reakcjach ludności polskiej na wkroczenie Armii Czerwonej, zbrodniach niemieckich na Narodzie Polskim czy działaniach bojowych Armii Czerwonej na tym terenie - były wcześniej publikowane - czytamy w komunikacie.

Nie jest też prawdą, jak podał IPN, że "wyzwolenie" Polski przez Sowietów miało idylliczny charakter. Nawet w dokumentach sowieckich władz można znaleźć - przypomina Instytut - "krytyczne opinie społeczeństwa polskiego związane z wkroczeniem Armii Czerwonej do Polski, obawy z tym związane, a nawet protesty - przeciwko represjom i ograniczaniu wolności obywatelskich, jakie przyniosło zajęcie ziem polskich przez Sowiety".

Odnotowane w opublikowanych dokumentach pozytywne reakcje ludności polskiej na wejście Armii Czerwonej na ziemie polskie IPN tłumaczy okresem pięciu lat niemieckiej okupacji. Rzeczywistość szybko przyniosła rozczarowanie: Armia Czerwona wprawdzie usuwała Niemców z ziem polskich, ale jednocześnie odgrywała rolę parasola ochronnego dla procesu siłowego zaprowadzenia w Polsce komunistycznej dyktatury (...). Przytłaczającej większości Polaków wkroczenie Armii Czerwonej przyniosło nie wyzwolenie, ale nowe, choć niewątpliwie nieporównywalne z okupacją niemiecką zniewolenie - podkreślił IPN.

Komunikat Instytutu kończy się pytaniem: czy istotnie Polska ma powody do "wdzięczności" wobec stalinowskiej Rosji?

Usiłując postawić stronę polską w pozycji "wdzięczności" za "wyzwolenie" spod okupacji niemieckiej, strona rosyjska powinna pamiętać, że ziemie polskie dostały się pod tę najbardziej chyba brutalną w historii okupację w wyniku układów, zawartych przez Związek Sowiecki i III Rzeszę w sierpniu i wrześniu 1939 roku, a istotą tych porozumień było zniszczenie Polski przez oba te totalitarne państwa - zaznaczyli historycy Instytutu.

Sprawę w niedawnej rozmowie z PAP komentował także prezes IPN Jarosław Szarek. Armia Czerwona nie przyniosła Polsce wolności, ale kolejne zniewolenie, kolejną okupację. Dla niektórych było to nie do końca jasne w pierwszych dniach wejścia czerwonoarmistów do polskich miast i wsi - powiedział prezes IPN. Przypomniał też, że do dziś polskie instytucje szukają ok. 600 osób, które zostały zamordowane przez Sowietów w obławie augustowskiej. To trzeba rozumieć: za regularną armią sowiecką wkraczali funkcjonariusze NKWD, którzy instalowali w Polsce zbrodniczy, totalitarny system komunistyczny - tłumaczył Szarek.

Z dokumentów rosyjskiego resortu obrony wynika, że w latach 1944-1945 stosunek Polaków do Armii Czerwonej był bardzo pozytywny. Na Lubelszczyźnie miejscowa ludność szczerze i burzliwie wyrażała zachwyt i sympatię dla Związku Radzieckiego i Armii Czerwonej - czytamy w jednym z dokumentów.

Resort obrony Rosji podał, że dokumenty zostały odtajnione w lipcu 2017 roku i pochodzą z Archiwum Centralnego ministerstwa.

(az)