Krakowski sąd apelacyjny nie uwzględnił zażalenia obrońcy na przedłużenie aresztu rosyjskiemu prokuratorowi Aleksandrowi Ingnatience. Uznał je za niezasadne i stwierdził, że decyzja o zatrzymaniu mężczyzny za kratami była słuszna. Podejrzewany o korupcję Ignatienko pozostanie więc w areszcie do 9 lutego 2013 roku, o ile nie zostanie wcześniej wydany Rosji.

Sąd w Nowym Sączu przedłużył areszt tymczasowy prokuratorowi Aleksandrowi Ignatience. Rosjanin zostanie za kratami do października. Rosja domaga się jego ekstradycji. Były zastępca prokuratora obwodu moskiewskiego, był poszukiwany przez Interpol. czytaj więcej

Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu swojej decyzji powołał się m.in. na stanowisko sądu pierwszej instancji z 9 października. Stwierdzono w nim, że argumenty podnoszone przez obrońcę i okoliczności wskazane przez stronę rosyjską nie wpływają na treść samych zarzutów postawionych Ignatience.

Sąd podkreślił też, że Ignatienko, zatrzymany z fałszywymi dokumentami, może chcieć opuścić Polskę i ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości. Zaznaczył, że okres stosowania aresztu powinien być wystarczający do podjęcia przez polskiego ministra sprawiedliwości decyzji o wydaniu mężczyzny rosyjskiemu wymiarowi sprawiedliwości i do samego przeprowadzenia wydania. W posiedzeniu Sądu Apelacyjnego nie uczestniczył Aleksander Ignatienko ani jego obrońca.

Zatrzymany za korupcje i oszustwa

Aleksander Ignatienko, były pierwszy zastępca prokuratora obwodu moskiewskiego, był poszukiwany przez Interpol za korupcję i oszustwa. ABW zatrzymała go 1 stycznia tego roku w okolicach Zakopanego.

Ignatience stawiane są dwa zarzuty. Pierwszy mówi o tym, że od sierpnia 2009 do kwietnia 2010 r. jako pierwszy zastępca prokuratora obwodu moskiewskiego zdecydował się nie ścigać nielegalnej działalności czterech osób w zamian za korzyść majątkową. Miał przyjąć łapówkę w wysokości ok. 1,5 mln dolarów. Drugi przedstawiony mu zarzut dotyczy "doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem" bandyty, od którego przyjął łapówkę.

Wątpliwości dotyczące ekstradycji

Na początku lutego Sąd Okręgowy w Nowym Sączu przedłużył Ignatience areszt tymczasowy do 9 czerwca. Zgodził się też na ekstradycję mężczyzny do Rosji. Obrona wskazała wtedy, że ściganie prokuratora może mieć podłoże polityczne. Dlatego zdecydowano, że ostateczną decyzję w sprawie wydania podejrzanego Rosji podejmie minister sprawiedliwości. Akta sprawy trafiły do niego 14 marca. Wtedy resort wystąpił z listem do przewodniczącego Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Aleksandra Bastrykina. Poproszono go o to, by w imieniu rosyjskiego rządu zagwarantował, że Ignatienko nie usłyszy wyroku śmierci po powrocie do ojczyzny, nie będzie też torturowany ani traktowany nieludzko.

W czerwcu Sąd Okręgowy w Nowym Sączu przedłużył areszt dla Ignatienki do października. W uzasadnieniu wskazał, że jedynie w ten sposób można zagwarantować prawidłowy przebieg dalszego postępowania ekstradycyjnego. Z tych samych powodów przedłużył w październiku areszt do lutego 2013 r.

Na początku października wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski poinformował, że strona rosyjska przesłała pisemne gwarancje, że Ignatienko będzie miał sprawiedliwy i uczciwy proces. Wiceminister ujawnił też, że strona rosyjska przyznała się do tego, iż część zarzutów objętych wnioskiem o ekstradycję została oparta o nieobowiązującą już podstawę prawną. M.in. na te fakty powołał się adwokat Ignatienki w zażaleniu do sądu apelacyjnego. Proponował też złożenie poręczenia majątkowego - 50 tys. dolarów -, zastosowanie wobec swojego klienta dozoru policyjnego lub skrócenie mu aresztu do zaledwie dwóch miesięcy.