Szef resortu gospodarki Jerzy Hausner chwalił się przed posłami z sejmowej komisji finansów optymistycznymi założeniami gospodarczymi na najbliższe lata. W tym samym czasie kilkadziesiąt kobiet ze Śląska skandowało przed domem ministra: Chcemy pracować, a nie głodować i Chcemy pracy, nie jałmużny.

Posłowie długo czekali na możliwość spotkania z ministrem Hausnerem. Czekali na szczegółowy plan reformy finansów publicznych, a usłyszeli listę ogólnikowych haseł o potrzebie racjonalizacji budżetu, reformy KRUS-u, uporządkowania systemu rentowego. Słowem – żadnych konkretnych propozycji.

Zeźliło to opozycyjnych posłów i na Jerzego Hausnera posypał się grad pytań o terminy i dokumenty: Najpierw musze przedłożyć rządowi. Wiem, jaka niecierpliwa jest pani paseł - mówił wicepremier.

Posłowie będą musieli jednak pracować nad swą cierpliwością, ponieważ wicepremier chce, by na temat reformy budżetu wypowiedzieli się obywatele w ogólnonarodowej dyskusji: Ta próba debaty nie jest ucieczką od odpowiedzialności rządu - tłumaczył zdziwionym posłom Hausner.

Mijają 22 miesiące od momentu, kiedy władzę w Polsce objęła ekipa Leszka Millera. Rząd przedstawił dziś efekty swej pracy. Jest nieco lepiej - przekonują ministrowie. To jednak jest bardziej zasługą przedsiębiorców, niż gabinetu Millera. czytaj więcej

Zapewne tak go zdenerwowała ta dyskusja z posłami, że nie chciał nawet wypowiedzieć się na temat demonstracji kobiet ze Śląska, przed jego domem: Proszę państwa, ja idę na ważne spotkanie międzynarodowe. Gdzie jest sala 111? W tej sali czekał na niego Pat Cox, który niewygodnych pytań o dziurę budżetową i reformę finansów z pewnością nie zadał...

Kilkadziesiąt żon górników i pracownic kopalni Bolesław Śmiały z Łazisk Górnych pikietowało wczoraj przed domem ministra Gospodarki w Krakowie. Kobiety zaprotestowały w ten sposób przeciwko likwidacji miejsc pracy w kopalniach na Śląsku. czytaj więcej

Tak więc minister rozmawiał w sali 111, a przed jego domem w Krakowie demonstrowali ludzie, którzy nie wiedzą, czy będą mieć pieniądze na życie. Do Krakowa przyjechały żony górników i pracownice kopalni "Bolesław Śmiały" z Łazisk Górnych, która ma być zlikwidowana.

Nie otwiera się nowych miejsc pracy, a nam się nie daje szansy, żebyśmy mogli pracować. Gdzie pójdziemy? Ludzie są zdesperowani, już nie wiemy, co mamy robić - mówiły reporterowi RMF protestujące kobiety.

Mieszkańcy Krakowa przyglądali się manifestacji ze zrozumieniem, ale mniej zrozumienia wykazała policja. Zgromadzenie jest nielegalne. Proszę o pokojowe, spokojne rozejście się - płynęło z policyjnych megafonów.

Demonstracja – pokojowo – zakończyła się, ale będą kolejne. W ciągu najbliższych kilku dni pod domem wicepremiera protestować mają kobiety z pozostałych, przeznaczonych do likwidacji śląskich kopalni.

07:00