Mówienie, że ostatni synod biskupów otworzył furtkę do przyjmowania komunii przez rozwodników to nadinterpretacja - podkreśla arcybiskup Henryk Hoser. Metropolita warszawsko- praski zrelacjonował dziennikarzom efekty spotkania biskupów, które zakończyło się w niedziele w Watykanie.

Abp. Henryk Hoser /PAP/Leszek Szymański /PAP

Podczas synodu ścierały się różne kościelne frakcje. Arcybiskup Hoser przekonywał jednak, że w głównym nurcie nie ma rewolucyjnych planów. Jak dodał - nie dałoby się zmienić praktyki Kościoła, bez zmiany doktryny.

Hoser tłumaczył dziennikarzom, że już teraz są grupy osób rozwiedzionych, które mają możliwość przystępowania do sakramentów

Są osoby, które żyją porzucone. Ona mają oczywiście możliwość i powinny korzystać z sakramentu eucharystii i sakramentu pojednania. Są osoby, które nie zawarły następnych związków, a więc nie ma żadnych przeszkód - wyjaśniał.

Problematyczna pozostaje sytuacja rozwodników, którzy weszli w nowe związki. Nie ma raczej możliwości dopuszczenia ich do sakramentu eucharystii. Hierarcha zaznaczył jednak, że ostateczna decyzja należy do papieża Franciszka, który będzie teraz analizował ustalenia synodu.

"Bez słuchania nie wiemy, jakie są oczekiwania"

Abp Hoser zaznaczył, że nie ma drugiej instytucji, która mogłaby spojrzeć na rodzinę tak kompleksowo jak Kościół, a na synodzie postawiono dogłębną diagnozę rodziny.  Jak powiedział, ostatni akt synodu był poświęcony odpowiedzi na pytanie, co zrobić, by wspomóc rodziny. Wskazał w tym kontekście trzy klucze: słuchanie, towarzyszenie i integrowanie.

Bez słuchania nie wiemy, jakie są oczekiwania, jakie są radości i smutki, jaka jest trwoga - wyjaśnił hierarcha. Towarzyszenie określił, jako bycie z rodziną we wszystkich stadiach jej funkcjonowania; integrowanie - otwarcie na osoby, które - choć ochrzczone - są dziś z dala od Kościoła. Podkreślił, że są one nadal jego częścią, a nie kimś, kto jest z boku.

Pytany o podejście synodu do związków homoseksualnych, abp Hoser powiedział, że nie zostały one uznane za rodzinę. Nie wchodzą po prostu w definicję rodziny. I w związku z tym synod nie musiał się nimi zajmować. Natomiast zajął się bardzo poważnym problemem, który na pewno występuje w wielu rodzinach, w Polsce również, że raptem ktoś z dzieci - najczęściej dorastających - deklaruje rodzicom, że jest homoseksualistą czy lesbijką - stwierdził. Dodał, że Kościół chce towarzyszyć tym rodzinom i pomóc im tak, by z jednej strony nie naruszyć autonomii dzieci wchodzących w dorosłe życie, a jednocześnie "spojrzeć w prawdzie na tę sytuację". "I punkt na ten temat jest w dokumencie końcowym" - zaznaczył abp. Hoser. 

Synod odbywał się w Watykanie od 4 do 25 października. Zakończył się przyjęciem dokumentu podsumowującego obrady. Polski Kościół reprezentowali: abp Hoser, przewodniczący episkopatu abp Stanisław Gądecki i bp Jan Wątroba.

(MN)