Zmiany w państwowych stadninach "godzą w podstawy polskiej hodowli koni arabskich" - głosi rezolucja przyjęta w sobotę na zjeździe Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich w Janowie Podlaskim.

Transport klaczy należących do Shirley Watts w stadninie w Janowie Podlaskim /Wojciech Pacewicz /PAP

Walne zgromadzenie wyraża głębokie zaniepokojenie zmianami w spółkach Skarbu Państwa nadzorowanych przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi oraz Agencję Nieruchomości Rolnych, godzącymi w podstawy polskiej hodowli koni arabskich. Zgłasza stanowczy sprzeciw przeciwko metodom zmian, posługiwania się przy tym insynuacją, nieprawdziwymi danymi szkodzącymi bezpośrednio wizerunkowi i pozycji międzynarodowej polskiej hodowli koni arabskich - napisali hodowcy.

Rezygnację złożył na zjeździe w Janowie Podlaskim członek zarządu PZHKA Andrzej Wójtowicz. Jak powiedziała Alina Sobieszek ze Związku, wcześniej Wójtowicz przyznał, że przed odwołaniem ze stanowisk szefów stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie zwracał władzom Agencji Nieruchomości Rolnych uwagę na rzekome nieprawidłowości dotyczące pobierania zarodków od klaczy. Powiedział, że w tym punkcie rzeczywiście doniósł i jeżeli to wpłynęło na zwolnienia dyrektorów, to on przeprasza i sam rezygnuje - dodała Sobieszek.

Opóźnione przygotowania do aukcji koni "Pride of Poland" w Janowie Podlaskim

Opóźnione przygotowania do aukcji koni Pride of Poland- takie sygnały płyną z Janowa Podlaskiego, gdzie odbywa się walne zgromadzenie Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich. Z członkostwa w nim zrezygnował dziś Andrzej Wójtowicz. Tymczasem nadal nie ma formalnych list licytowanych klaczy, a do... czytaj więcej

Na miejsce Wójtowicza do zarządu wybrany został Piotr Podgórny.

Shirley Watts zabrała swoje klacze z Janowa

W czwartek ze stadniny w Janowie Podlaskim zabrane zostały dwa konie należące do Shirley Watts, żony perkusisty The Rolling Stones. Wcześniej dwa inne cenne konie należące do Watts padły z powodu skrętu jelit. Wszystkie zwierzęta przebywały w Janowie Podlaskim w ramach dzierżawy.

Watts - znana hodowczyni i miłośniczka koni arabskich - od lat była jednym z najlepszych klientów janowskiej stadniny. Konie, które padły - klacze Preria i Amra, jak i te wywiezione były zakupione właśnie w tej hodowli. Pietę Watts kupiła w 2007 roku za 300 tysięcy euro, Amrę - w 2008 roku za 340 tysięcy euro, Prerię - w 2009 za 230 tysięcy euro, a Augustę - w 2010 roku za 40 tysięcy euro.

W piątek brytyjski dziennik "The Guardian" podał informację, że prawnicy Watts szykują pozew przeciwko polskim władzom za sposób, w jaki potraktowano jej zwierzęta. Jej reprezentantka w Polsce Irena Cieślak potwierdziła w rozmowie z reporterem RMF FM Krzysztofem Kotem, że Watts w kwestii odszkodowania "nie rzuca słów na wiatr", choć - jak zaznaczyła - "to nie jest kwestia na pewno pieniędzy, jest to sprawa zasad i dotrzymania honorowych umów".

Prokuratura prowadzi śledztwo

W czwartek rzecznik ANR Witold Strobel informował, że Agencja wdrożyła w Janowie program naprawczy, m.in. zatrudniono trzy dodatkowe osoby do ochrony, trwają również prace, które pozwolą na założenie stałego monitoringu kamer. Podał także, że obsługą źrebnych klaczy mają zajmować się osoby najbardziej doświadczone, nadzorem objęto przygotowywanie pasz.

Śledztwo w sprawie niegospodarności oraz zgonu klaczy w stadninie w Janowie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie. W środę prokuratura ta podała, że w próbkach paszy zabezpieczonych w Janowie Podlaskim po padnięciu Prerii stwierdzono substancje farmakologiczne, koksydiostatyki, ale w dopuszczalnej ilości. Pobrano też próbki paszy po padnięciu Amry. Natomiast we wtorek policjanci zabezpieczyli do badań dodatkowe próbki pasz, podawanych innym koniom. Wyniki tych badań mają być znane za kilka tygodni.

(edbie)