Dokumenty dotyczące Henryka Stokłosy trafiły do prokuratury generalnej w Celle w Dolnej Saksonii. We wtorek ruszy procedura związana z przekazaniem go Polsce. Poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania, m.in. za przestępstwa podatkowe, były senator został zatrzymany w poniedziałek nad ranem koło Hamburga.

Tak przynajmniej twierdzi żona Henryka Stokłosy. Jak mówi w rozmowie z RMF FM, jej mąż sam mógł się ujawnić przed niemiecką policją. Anna Stokłosa dodaje, że polskiej prokuraturze nie zależało na odnalezieniu byłego senatora. Stokłosa ma bowiem posiadać dowody na bezpodstawność zarzutów... czytaj więcej

Tę gorącą informację podaliśmy jako pierwsi. Stokłosa wpadł przez przypadek: ok. godz. 4 rano zatrzymali go policjanci podczas rutynowej kontroli w Winsen niedaleko Hamburga. Stokłosa jechał swoim samochodem: Gdy policjanci sprawdzili jego dane w Systemie Informacyjnym Schengen, okazało się, że wystawiono za nim europejski nakaz aresztowania i stawiane mu są 22 zarzuty - ujawnił rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Do Polski Stokłosa może trafić za dwa tygodnie – tyle trwa procedura przekazania zatrzymanego na podstawie ENA.

Ćwiąkalski nie obroni Stokłosy

Jak się dowiedzieliśmy, obrony Stokłosy zarzekł się w poniedziałek profesor Zbigniew Ćwiąkalski, przyszły minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska:

Wcześniej swoje pełnomocnictwa wymówili Stokłosie mecenasi Jacek Gutkowski i Jacek Kondracki. Żona byłego senatora, nie chce ujawnić nazwiska nowego prawnika męża. Anna Stokłosa cieszy się, że teraz sąd wyjaśni całą sprawę. Uważa, że jej mąż jest ofiarą politycznej prowokacji:

Długa lista zarzutów wobec biznesmena

Stokłosa zniknął 9 miesięcy temu, kiedy prokuratura chciała go zatrzymać. Jest podejrzany przede wszystkim o korumpowanie urzędników Ministerstwa Finansów i załatwianie sobie za łapówki umorzeń podatkowych. Prokuratura podejrzewa, że Stokłosa uzyskiwał nienależne wielomilionowe umorzenia podatkowe dzięki powiązaniom ze skorumpowanymi urzędnikami resortu finansów, a także sędzią z Poznania.

W sumie prokuratura chce mu postawić 22 zarzuty, m.in. groźby, pozbawienie wolności pracowników, wymuszenie zwrotu długu, oszustwo i przywłaszczenie pieniędzy. Sąd już kilka miesięcy temu odrzucił wniosek byłego senatora o list żelazny, bo uznał, że nie ma podstaw do przyjęcia, by jego wydanie zapewniło prawidłowy tok postępowania.