Sąd partyjny SLD drugiej instancji złagodził marcową decyzję ws. Grzegorza Napieralskiego. Były szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej został ukarany upomnieniem. Może też pełnić funkcje w partii.

Miller do Napieralskiego: Przestań się mazać, chłopaki nie płaczą. Sąd podjął decyzję no i cześć

"To nie ja rzuciłem Napieralskiego przed oblicze sądu partyjnego. Mogłem to zrobić, zgodnie ze statutem, ale nie skorzystałem z tego uprawnienia. Zrobił to cały zarząd. Sąd podjął decyzję no i cześć" - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM, o 3-letnim zakazie pełnienia funkcji w SLD dla... czytaj więcej

Pod koniec marca sąd partyjny SLD orzekł, że Napieralski nie ma prawa przez trzy lata sprawować żadnych funkcji w ugrupowaniu. Była to kara - jak uzasadniano - za krytyczne wypowiedzi pod adresem partii i działanie na jej szkodę. Byłemu liderowi Sojuszu zarzucano, że w swych wypowiedziach oceniał, iż partia nie ma już szans i trzeba zakończyć jej działalność. W kwietniu Napieralski odwołał się od decyzji sądu.

Sąd drugiej instancji uznał, że Grzegorz Napieralski naruszył zasady, więc dostał upomnienie, ale kara została zmniejszona. Grzegorz Napieralski został przywrócony do funkcji w partii – mówi sekretarz generalny Sojuszu Krzysztof Gawkowski.

Według niego, podczas posiedzenia sądu b. szef Sojuszu zapowiedział, że będzie działał dla dobra Sojuszu, nie będzie m.in. tworzył żadnej nowej formacji. Nie ma wroga na lewicy, dzisiaj wszyscy budujemy wspólną lewicę. Mam nadzieję, że Grzegorz Napieralski dotrzyma danego słowa, będzie budował wielką, zjednoczoną lewicę i nie będzie jej rozbijał tworzeniem żadnych nowych partii - zaznaczył Gawkowski.

Nieoficjalnie politycy Sojuszu mówią, że decyzja sądu to "akt miłosierdzia" ze strony obecnego szefa Sojuszu Leszka Millera. Ich zdaniem chodzi o to, by nie ułatwiać Napieralskiemu decyzji o tworzeniu nowej lewicowej formacji. Mówimy: chcesz coś własnego tworzyć? Ok, ale odejdź sam, my cię wyrzucać nie będziemy - powiedział PAP bliski współpracownik Millera.

(mpw)