Ujęcia wody w Gryfinie są nadal zagrożone. Wyłączone są dwie studnie, w których nadal są związki chemiczne. Do tego ilość tych substancji w wodzie wzrasta. Władze ponad 20-tysięcznego miasta uspokajają; woda w pozostałych pięciu studniach na razie jest zdatna do picia.

Informacje RMF FM zmroziły władze Gryfina. W czwartek ujawniliśmy, że już w poniedziałek sanepid wiedział o tym, że woda w ujęciu Tywa jest skażona. Pierwsze próby pobrano w poprzedni piątek, ale nie ogłoszono alarmu, bo inspektorzy sądzili, że się pomylili. Dopiero dwa dni później o sprawie... czytaj więcej

Nie wiadomo skąd biorą się chemikalia, które przedostają się do ujęć wody. Hipotez jest wiele. Najbardziej prawdopodobna jest taka, że gdzieś w pobliżu zakopane są beczki z chemikaliami, które skorodowały i teraz niebezpieczne substancje migrują po ziemią wraz z ściekami wodnymi. Jutro mają rozpocząć się prace geologiczne. Szukane będzie źródło skażenia.

Jak się okazuje mieszkańcy Gryfina pili skażoną wodę nie kilka a kilkanaście dni. Sanepid nie poinformował o zagrożeniu władz miasta, bo sądził, że skoro takiego skażenia nie było w Polsce od 60 lat, to prawdopodobnie doszło do błędu w badaniu. Po tym pojawił się problem z komunikacją. Sanepid po prostu nie miał aktualnego numeru telefonu do burmistrza miasta.