Nieprawidłowości przy wydawaniu gigantycznych kwot z kasy TVP, faworyzowanie firmy Lwa Rywina – ujawnia raport ABW sporządzony na wniosek sejmowej komisji śledczej. Dokument stał się podstawą do wszczęcia postępowania prokuratorskiego.

Telewizja publiczna podczas 5-letniej prezesury Roberta Kwiatkowskiego faworyzowała firmę Lwa Rywina – wynika z raportu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Do największych nieprawidłowości miało dojść przy filmach produkowanych z udziałem firmy Haritage Films, chodzi np. o "Wiedźmina" czy "Pianistę", w produkcje te telewizja publiczna włożyła ok. 25 milionów.

Jeśli spółka, w której Skarb Państwa jest udziałowcem i to większościowym, wydaje pieniądze, to prowadzone jest postępowanie zmierzające do ustalenia, w jaki sposób gospodarowano pieniędzmi publicznymi - wyjaśnia rzecznik warszawskiej prokuratury Maciej Kujawski.

W ciągu 5-letniej prezesury Roberta Kwiatkowskiego TVP faworyzowała firmę Lwa Rywina - wynika z raportu wykonanego dla komisji śledczej. "Rzeczpospolita" pisze, że ABW obnaża nieprawidłowości finansowe między TVP a firmą Rywina. czytaj więcej

Z raportu ABW wynika, iż wydatki te były czynione – delikatnie mówiąc - dość niefrasobliwe. Rozliczenia wielomilionowych dotacji na konkretne filmy zawierały się np. na jednej kartce, która pewnie nigdy nawet nie leżała obok szczegółowych rachunków. Ale mimo to i mimo że TVP nie zarabiała na niektórych filmach ani złotówki, zarząd rozliczenia bezkrytycznie przyjmował.

Zaznaczmy, że o dziwnych mechanizmach finansowania produkcji filmowej mówi się już od dawna, mniej więcej od czasu, kiedy do władzy doszła obecna ekipa. SLD w swoim programie wyborczym szermowało hasłem kinematografia, a zapomniało dodać, że w ich planach to jest likwidacji kinematografii, a nie pomoc jej - mówi Jacek Bromski, szef Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Jednocześnie przypomina, że pierwszym z posunięć obecnego rządu była likwidacja Komitetu Kinematografii, który mniej lub bardziej, ale jednak kontrolował wydatki na nowe filmy. Następcy nie powołano do tej pory, a projekt ustawy w tej sprawie jakoś nie może przebić się do Sejmu.

Efekt? O polskiej produkcji filmowej częściej rozmawiają prokuratorzy niż kinomani.

22:50