"Graf" skazany za uprowadzenia

Wtorek, 25 sierpnia 2015 (18:25)

​4 lata więzienia i 40 tysięcy zł grzywny - to wyrok na Janusza G., ps. Graf, którego sąd uznał za winnego między innymi dwóch uprowadzeń w 2000 roku. "Graf", jeden z najbardziej poszukiwanych przestępców, został w 2014 r. zatrzymany w RPA i wydany Polsce. Wyrok jest nieprawomocny. Obrona zapowiedziała apelację.

Warszawska prokuratura apelacyjna zarzuciła G., że w 2000 r. - kierując zorganizowaną grupą przestępczą - polecił uprowadzić handlującego paliwem biznesmena Jacka S. w celu wymuszenia spłaty długów. Ponadto "Grafa" oskarżono o zlecenie rozboju i dokonanie wymuszeń na zleceniodawcy uprowadzenia S. - "odzyskiwaczu długów" Wojciechu G., wskutek konfliktu na tle rozliczeń za to zlecenie.

Nie rozumiem nic z tego, co czytał prokurator (...) Nie popełniłem nigdy tych przestępstw, nic mi nie mówi nazwisko Jacek S. - mówił odpowiadający z aresztu "Graf", gdy w kwietniu w sądzie odczytano akt oskarżenia.

SO uznał, że "Graf" podjął się na prośbę Wojciecha G. odzyskania długu od Jacka S. Na polecenie "Grafa", członkowie gangu pozbawili S. wolności na kilka dni. Biciem i kopaniem zmusili go do przekazania 30 tys. litrów paliwa. Na tle pretensji "Grafa" do G. co do rozliczeń w sprawie, ludzie "Grafa" na jego polecenie dokonali też rozboju na Wojciechu G. Biciem zmusili go do przekazania pieniędzy.

Nie ulega wątpliwości, że oskarżony polecił dokonanie przestępstw - mówił sędzia Ireneusz Szulewicz w uzasadnieniu wyroku. Podkreślił, że trzeba mieć na uwadze, iż ofiarami tych przestępstw nie padli "nieskazitelni obywatele". Dodał, że nie zgłosili oni tego policji.

Sąd przedłużył G. areszt do końca roku, co uznał za niezbędne wobec uzasadnionej obawy, że będzie się ukrywał przed wymiarem sprawiedliwości, skoro już raz się od tego uchylał.

Janusz G. uchodził za ważną i wpływową postać świata przestępczego, miał powiązania z grupami: "pruszkowską", "wołomińską", "ożarowską" i "mokotowską". Przed sądami odpowiadał m.in. za korumpowanie urzędników Ministerstwa Finansów - został za to skazany na 7 lat więzienia. W 2010 "Graf" został przez sąd warunkowo zwolniony z odbywania kary. Według ustaleń śledczych po wyjściu z więzienia działał w zorganizowanej grupie przestępczej, m.in. zlecając uprowadzenia osób dla okupu.

W mediach głośna była inna sprawa, w której mężczyzna został oskarżony. Chodzi o kierowanie zabójstwem inwestora giełdowego Piotra Głowali, którego ciało znaleziono w 2004 r. w okolicach Góry Kalwarii. Zginął on od ciosów maczetą. Proces w tej sprawie rozpoczął się przed warszawskim SO w 2010 r.

Janusz G. zniknął z Polski i przebywał w RPA, gdzie odnaleźli go policjanci z CBŚ. W RPA przebywa również biznesmen - b. szef XIV NFI - podejrzany o podżeganie do zabójstwa Głowali; w 2009 r. prokuratura skierowała do RPA wniosek o jego ekstradycję; ta procedura wciąż trwa.

"Graf" twierdził, że oskarżenie go przez prokuraturę o zabójstwo jest wynikiem konfliktu na tle rozliczeń finansowych z b. kierownictwem jednego z NFI. "Dano mi do zrozumienia, że zadarłem z ludźmi, z którymi nie powinienem zadrzeć" - dodawał. W 2013 r. proces G. w sprawie zabójstwa Głowali zawieszono w związku z pobytem "Grafa" w RPA - wciąż nie został wznowiony.

(es)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF24-PAP