Dopiero w połowie przyszłego roku minister kultury Piotr Gliński sprawdzi wydawanie pieniędzy przez Polską Fundację Narodową. Wicepremier odpowiadał w Sejmie na pytania posłów w sprawie organizowanej przez fundację kampanii o patologiach w polskim sądownictwie. My chcemy reformy wymiaru sprawiedliwości, a opozycja niestety zakłamuje tę reformę za granicą, dlatego powinniśmy debatować o tym z Polakami, a także informować o tej sytuacji i o naszych wysiłkach Europę i świat - tłumaczył szef resortu kultury.

Jeden z billboardów Polskiej Fundacji Narodowej /Tomasz Wojtasik /PAP

Piotr Gliński tłumaczył, że dopiero w przyszłym roku Polska Fundacja Narodowa przedstawi swoje sprawozdanie finansowe, a jedyne co on może zrobić to kontrolować takie sprawozdania.

W Polsce obowiązuje zasada autonomii fundacji przejawiająca się w tym, że organ nadzoru nie może ingerować bezpośrednio w działalność fundacji. Na tym polega demokracja - tłumaczył Gliński. Nie mam zamiaru ani prawa ingerować bezpośrednio w funkcjonowanie Polskiej Fundacji Narodowej - dodał. 

Wszyscy wiemy, że system sądownictwa w Polsce jest niesprawny i nieefektywny. Niespełniania jest w związku z tym jedna z najważniejszych funkcji systemu demokratycznego, jedna z najważniejszych funkcji wspólnototwórczych, jaką jest społeczne poczucie sprawiedliwości - mówił w Sejmie Gliński. My chcemy reformy a opozycja niestety zakłamuje tę reformę i jej istotę za granicą. Dlatego powinniśmy debatować o tym w sposób pogłębiony z Polakami, a także komunikować o tej sytuacji i o naszych wysiłkach (...) Europę i świat - podkreślił. Jak sądzę (...) taka jest istota i intencja kampanii Polskiej Fundacji Narodowej - dodał. 

"Szukanie afer, robienie krzyku, podnoszenie emocji"

Gliński odpierał zarzuty, że kampania jest organizowana ze środków publicznych, niezgodnie z prawem i jest formą finansowego wspierania PiS, a także że jest elementem skarżenia na polskie instytucje za granicą.

To, co uwielbia polska opozycja, to szukanie afer, robienie krzyku, podnoszenie emocji, wynoszenie tych emocji na ulicę i na zagranicę - ocenił. Podkreślił, że kampania dot. sądów "odnosi się do problemu społecznego, do bardzo ważnej kwestii". Ja nie zauważyłem, by to było skarżenie na polskie państwo, to jest skarżenie na niefunkcjonujące dobrze w Polsce sądy. Powinno być tak, że obszarem działania polskiej opozycji powinna być kwestia społeczna, którą powinniśmy rozwiązać - zaznaczył. Mamy prawo o tym mówić publicznie i debatować z polskim społeczeństwem i ze światem na ten temat - oświadczył.