Stoczniowcy z Gdyni żądają pilnego spotkania z szefem rządu. Premier Donald Tusk jest jednak na urlopie, mimo że Bruksela wysyła nieoficjalne sygnały, że rozstrzygnięcie w sprawie polskich stoczni będzie negatywne. Stoczniowcy domagają się rządowych gwarancji działania zakładu i wypłat wynagrodzeń.

Na razie nie będą jednak strajkować. Są zszokowani wiadomościami z Brukseli, ale protestu nie rozpoczęli. Spokojnie pracują i czekają, bo to jeszcze nie jest stracone. Na pewno nie będzie żadnego strajku, bo ludzie nie chcą pogarszać sytuacji - mówi mistrz jednego z wydziałów stoczni. Nie będzie też wyprawy do Brukseli, nacisków siłowych na unijnych ministrów. To - jak mówią stoczniowcy – zadanie dla premiera.

Będzie negatywna decyzja Komisji Europejskiej w sprawie polskich stoczni – dowiedziała się korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon. Plan restrukturyzacji zakładów przedstawiony przez ministra skarbu Aleksandra Grada odrzuciła unijna komisarz do spraw konkurencji Neelie Kroes. czytaj więcej

12 września resort skarbu przesłał Komisji Europejskiej plany restrukturyzacji polskich stoczni. ISD Polska (właściciel stoczni Gdańsk) proponuje połączenie zakładów w Gdańsku i Gdyni. Konsorcjum z Pomorza Mostostal Chojnice chce kupić stocznię Szczecin. Jeśli Bruksela ich nie zaakceptuje, zakłady będą musiały zwrócić pomoc publiczną, którą otrzymały po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, a to może oznaczać ich bankructwo.