Administracja prezydenta Donalda Trumpa co najmniej dwa razy proponowała Warszawie spotkania na najwyższym szczeblu. Polska się nie zgodziła, bo w rozmowie mieli wziąć udział przedstawiciele krajów bałtyckich - informuje "Gazeta Wyborcza".

Donald Trump /TANNEN MAURY /PAP/EPA

Gazeta przypomina, że szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski spotka się w czwartek w Waszyngtonie z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem. Będą rozmawiać o sytuacji na wschodniej flance NATO i na Bliskim Wschodzie. Waszczykowski zapewnia, że poruszy kwestię zwrotu przez Rosję wraku prezydenckiego tupolewa. Ma nadzieję, że Amerykanie wywrą na Moskwę presję w tej sprawie - czytamy.

Dziennik podkreśla, że "wizyta Waszczykowskiego to pierwsze spotkanie polskich i amerykańskich polityków na tym poziomie, odkąd do Białego Domu wprowadził się Donald Trump". Z informacji "Wyborczej" potwierdzonych w źródłach dyplomatycznych wynika jednak, że do kontaktów z wysokiej rangą przedstawicielami administracji USA mogło dojść tuż po zaprzysiężeniu nowego prezydenta. Spotkać się jednak nie chcieli... Polacy - dowiadujemy się z gazety.

Pierwsza propozycja spotkania miała wyjść od otoczenia wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, który chciał rozmawiać z prezydentem Andrzejem Dudą w kuluarach Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium. Amerykanie proponowali jednak, by w spotkaniu wzięli udział też prezydenci Litwy, Łotwy i Estonii. Warszawa odmówiła, twierdząc, że Polska jest zbyt ważnym krajem i prezydent Duda powinien się spotkać z amerykańskim wiceprezydentem sam na sam. 

Później polska dyplomacja próbowała umówić dwustronne spotkanie ministra Waszczykowskiego z sekretarzem Tillersonem podczas szczytu koalicji walczącej z Państwem Islamskim. Odbył się w Waszyngtonie pod koniec marca. Amerykanie odmówili, tłumacząc się nawałem spotkań. Zaproponowali jednak, by Waszczykowski dołączył do delegacji ministrów spraw zagranicznych państw bałtyckich. I znowu usłyszeli odmowę. MSZ tłumaczy, że "ze względu na wagę dwustronnych relacji oraz skalę współpracy z USA" poszukiwano takiej formuły spotkania, która byłaby "właściwa dla rangi relacji bilateralnych". Czyli bez Bałtów - czytamy.

(mal)